Zgłoś uwagi

Poseł Marcin Horała - Wystąpienie z dnia 19 listopada 2019 roku.

Przedstawienie przez prezesa Rady Ministrów programu działania Rady Ministrów z wnioskiem o udzielenie jej wotum zaufania

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
50 wyświetleń
0

Stenogram

9. punkt porządku dziennego:

Przedstawienie przez prezesa Rady Ministrów programu działania Rady Ministrów z wnioskiem o udzielenie jej wotum zaufania.

Poseł Marcin Horała:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W exposé pana premiera Mateusza Morawieckiego...

    (Poseł Adam Szłapka: Banasia trzeba...)

    ...nad którym dzisiaj dyskutujemy, pojawiło się wiele bardzo ważnych akcentów. Ale ten akcent najważniejszy na początku to korzenie, z których wyrastamy, to źródło naszej tożsamości. Jest wielu takich, którzy mówią, że powinniśmy patrzeć w przyszłość. To wywodzi się oczywiście z marksizmu, taka wizja postępu, która polega na tym, żeby przekreślać przeszłość, żeby odcinać się od przeszłości, żeby przezwyciężać w takim dialektycznym postępie swoją przeszłość. Takie podejście jest oczywiście podejściem takiego głupiego ogrodnika, który mówi: mnie zależy na pięknych owocach, mnie zależy na pięknych liściach, świeżych, zielonych. A po co te korzenie? Wytnijmy te korzenie. Niech drzewa składają się z samych liści i owoców. Tak jak drzewo potrzebuje korzeni, tak naród potrzebuje swoich korzeni, tak państwo potrzebuje tożsamości, na której jest zbudowane.

    Obserwujemy w ostatnich latach wielowymiarowy atak na tę tożsamość. Obserwujemy, przychodzący do nas oczywiście z zagranicy, taki prąd intelektualny, który dąży do tego, żeby stworzyć człowieka bez właściwości, żeby zniszczyć to, co człowieka zakorzenia, co buduje jego tożsamość, co określa jego miejsce w świecie: wiarę, religię, rodzinę, patriotyzm, przywiązanie do ojczyzny. Te wszystkie wartości, które kiedyś w sposób oczywisty uważaliśmy za święte, za ważne, za cenne, teraz poddawane są nie tylko krytyce, ale wręcz atakowi. To bardzo ważne stwierdzenie, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, rząd Zjednoczonej Prawicy jednoznacznie będzie się temu atakowi przeciwstawiał, że będzie jednoznacznie stawał w obronie naszej rodziny, naszej wiary, naszej tożsamości.

    Szanowni Państwo! Obrona to jest tutaj słowo klucz. Bo kto tu jest stroną agresywną? Kto tu jest stroną atakującą? Czy to politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieli, nie wiem, wprowadzić w szkołach jakąś kartę Polaka katolika? Nie, to politycy Platformy Obywatelskiej wprowadzają w szkołach kartę LGBT.

    (Głos z sali: 2 godziny religii są w liceum.)

    Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości chodzą na jakieś marsze heteroseksualistów, na których są profanowane tęcze czy inne symbole tego środowiska? Nie, to politycy Lewicy, politycy Platformy chodzą na marsze środowisk LGBT, na których profanowane są symbole religijne. Wyraźnie widać, kto tu jest stroną atakującą, a kto jest stroną broniącą.

    Ta wielka tożsamość, ta wielka historia Polski przecież zaczyna się od chrztu Polski. Bez chrztu Polski nie byłoby nas tutaj, w ogóle nie byłoby Polski. Nie byłoby Polski bez ślubów lwowskich Jana Kazimierza, bez Matki Boskiej Częstochowskiej i Matki Boskiej Ostrobramskiej. W polskim eposie narodowym w Inwokacji czytamy: ˝Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy/ I w Ostrej świecisz Bramie!˝. Zastanówcie się państwo, czy naprawdę chcecie to wszystko wymazać z naszej tożsamości. A jakbyście to wymazali, to co w niej zostanie? Na czym będziemy budować?

    (Poseł Marcin Kierwiński: Ale kto chce to wymazać?)

    I w czasach nam współczesnych kard. Wyszyński, papież św. Jan Paweł II czy bł. ks. Jerzy Popiełuszko to są postaci, z których możemy czerpać wzór, siłę do naszych działań.

    (Głos z sali: Jędraszewski.)

    (Głos z sali: Też, też.)

    (Głos z sali: Też?)

    I jeszcze jedna, ważna uwaga. Mówiłem tutaj o obronie. Żeby ta obrona była skuteczna - zwracam się do nieco innej strony sceny politycznej - to potrzebny jest rząd, potrzebna jest większość parlamentarna, a nie grono kilkunastu głośnych publicystów, którzy może i z trybuny będą przemawiać pięknie, ostro, będą tak radykalni w swoim patriotyzmie, tak radykalni w swoim konserwatyzmie, że na koniec uzyskają może 10-12%, a większość społeczeństwa trwale zrażą do tych wartości i osiągną to, że sami będą w miarę wygodnie żyli z głoszenia tych tez, a większość na długie lata przekażą w ręce opcji lewicowo-liberalnej, która te wszystkie wartości zniszczy.

    (Głos z sali: Ta, na pewno.)

    Szanowni Państwo! W tej wielkiej polskiej tradycji, w tej wielkiej polskiej tożsamości, do której się odwołujemy, z której czerpiemy siły do naszych działań, mieści się oczywiście tolerancja. Mieści się konfederacja warszawska. To Polska zawsze była krajem tolerancji i to tutaj uciekali przed prześladowaniami ludzie z innych krajów. Więc jeżeli teraz pomawiacie Polaków o jakąś szczególną nietolerancję, jakąś szczególną ksenofobię, to jest to albo ignorancja, całkowita ignorancja, nieznajomość elementarnych faktów z dziejów polskiego narodu, albo po prostu celowe kłamstwo.

    Wolność. Jeżeli popatrzymy na tę Polskę zakorzenioną w cywilizacji zachodniej, to tą wartością, którą Polacy z tej cywilizacji szczególnie umiłowali, szczególnie wynieśli na piedestał, jest właśnie wolność. Obserwujemy, że to natarcie na korzenie naszej tożsamości to jest również natarcie na wolność. Nagle okazuje się, że człowiek tylko dlatego, że prowadzi jakąś działalność gospodarczą albo że jest związany stosunkiem umowy o pracę, ma być zmuszany do promowania ideologii, z którymi się nie zgadza. Co więcej, pojawiają się takie wymogi, że to państwo ma być tym instytutem, tą instytucją opresji, która w imieniu tych ideologii ma karać obywateli. Ci sami, którzy mówią, że trzeba wykreślić z prawa ochronę uczuć religijnych, ci sami mówią, że trzeba do prawa wpisać karanie za tzw. homofobię. Nawet nie ukrywają, że chodzi tu o jakieś szczególne wolnomyślicielstwo, tylko mówią, że są świętości, które prawo ma chronić. Tylko że tą świętością jest ideologia LGBT. My oczywiście temu będziemy się sprzeciwiać. To rząd Zjednoczonej Prawicy gwarantuje tę większość w Sejmie, tę siłę, to poparcie społeczne, które spowoduje, że ta obrona będzie skuteczna.

    Ale nasza tradycja, nasza tożsamość oprócz wolności to również tradycja solidarności.

    (Głos z sali: Piotrowicz.)

    (Głos z sali: Banaś.)

    Tradycja tego, że jesteśmy razem, że jesteśmy wspólnotą. Przez wiele lat tak w Polsce nie było. Przez wiele lat w tej polskiej wspólnocie bardzo wielu Polaków, miliony Polaków, było zostawionych na marginesie. Miliony Polaków słyszały, że są zbędne, że są jakimiś ubocznymi produktami transformacji, że właściwie szkodzą Polsce tym, że żyją, są tylko kłopotem. To rząd Prawa i Sprawiedliwości zerwał z takim podejściem. Powiedział, ale nie tylko powiedział, ale przełożył to na konkretną politykę, na konkretne działania, że w Polsce jest miejsce dla każdego Polaka, że nie ma w Polsce zbędnych Polaków, że wszyscy, tak się mówi potocznie, jedziemy na jednym wózku. Może powiedzmy lepiej: płyniemy jednym statkiem i nikt z Polaków nie występuje na tym statku w roli balastu czy kogoś, kogo trzeba wyrzucić za burtę, żeby ten statek lepiej płynął.

    (Poseł Agnieszka Pomaska: Tak się właśnie zachowujecie.)

    Przekuliśmy te słowa w konkretne działania. Tu już padały te liczby, chociażby współczynnik Giniego, współczynnik rozpiętości społecznych. Miliony Polaków zostało wyrwanych z biedy, Polska bieda wreszcie przestała mieć twarz dziecka, co było największą hańbą wszystkich lat po transformacji ustrojowej. Jeżelibyśmy zebrali cechy, które predestynują człowieka do tego, żeby być w biedzie, to oczywiście było to czasem słabe wykształcenie, brak pracy, ale to przede wszystkim było posiadanie dużej rodziny, dużej liczby dzieci. To gwarantowało, że żyło się w biedzie, taki był w Polsce antyrodzinny system społeczno-gospodarczy. Dopiero Prawo i Sprawiedliwość było tą formacją, która zerwała z tym stanem rzeczy.

    Ale wspólnota ma wymiar nie tylko społeczny. Te wykluczenia miały wymiar nie tylko społeczny, ale również wymiar geograficzny, wymiar przestrzenny. Bardzo wiele rzeczy, które w Polsce mieliśmy, lepszych, gorszych, takich, na które nas było stać, takich, jakie były: służba zdrowia, oświata, ale również kultura, również rozrywka, przecież rozrywka jest też dla ludzi... Teoretycznie je mieliśmy, ale tak naprawdę one nie były dla wszystkich z prostej przyczyny: z tego, że ktoś po prostu nie miał jak dojechać do teatru, do szpitala czy do innej instytucji. Z tego, że zlikwidowano mu połączenia autobusowe, że zlikwidowano mu połączenie kolejowe, że miał fatalnej jakości drogę lokalną, drogę gminną, drogę powiatową. Tu znów nie mówimy tylko o zapowiedziach - oczywiście w nowej kadencji będziemy te działania realizowali - ale o działaniach, które już są realizowane, np. wielki program Funduszu Dróg Samorządowych.

    W ostatnich miesiącach często spotykałem się z samorządami, uczestniczyłem w podpisywaniu umów. Bardzo często było tak, że samorządowcy mówili mi, że uczestniczą w podpisaniu umów dla samorządów danego powiatu, a kwota dofinansowania jest taka, jak przed 2015 r. była dla całego województwa, że to jest wzrost wielokrotny skokowy, pięcio-, siedmio-, dziesięciokrotny.

    (Poseł Marcin Kierwiński: A w jakim to województwie?)

    Pomorskim, panie pośle. Ale tak jest w każdym województwie.

    (Poseł Marcin Kierwiński: Na Mazowszu nie, proszę mi uwierzyć.)

    Szanowni Państwo! To nie tylko jest realizacja podstawowego obowiązku nas jako dbających o naszą wspólnotę, że wszyscy z tej wspólnoty będą mogli z tego skorzystać, w wymiarze zarówno mobilności społecznej, jak i tej takiej mobilności rzeczywistej, mobilności w przestrzeni, ale to jest również ogromny zastrzyk sił dla naszej gospodarki, to jest podłączenie do naszej gospodarki ogromnych zasobów, które do tej pory były od niej odłączone, które nie uczestniczyły w tym krwiobiegu gospodarczym. Oczywiście przekłada się to na wyniki.

    Ale ta wspólnota ma jeszcze jeden wymiar. Ma wymiar pewnej wspólnoty politycznej. Te wezwania teraz z początku kadencji, ogólnie rzecz biorąc, wezwania do wspólnoty, do pewnego wypracowania pola ponad podziałami, na którym będziemy mogli współpracować, mieszają się jednak, zwłaszcza ze strony opozycyjnej, z wbijaniem opcji rządzącej różnych szpilek, żeby nie powiedzieć: czasem całych szpad.

    Szanowni Państwo! To jest tak naprawdę wasza decyzja. Mamy w Polsce, powiedziałbym, dwie tradycje. Jedna to tradycja roku 1918 - niedawno obchodziliśmy kolejną rocznicę odzyskania niepodległości - kiedy to wybitni Polacy z bardzo różnych obozów politycznych, o przecież bardzo różnych poglądach: marszałek Józef Piłsudski, Roman Dmowski, ale też Ignacy Daszyński, Wojciech Korfanty, Paderewski, Wincenty Witos i wielu, wielu innych, umieli wznieść się ponad te podziały i wspólnie, ba, może nawet dzięki tej różnorodności skuteczniej, bo każdy miał swoją działkę, swoje kontakty, swoje środowiska, pracować razem dla polskiej niepodległości. Ale mamy też drugą tradycję, tradycję targowicy, tradycję tego, że grupa magnatów, która utraciła...

    (Poseł Marek Sawicki: A 1926 r.?)

    ...wpływy, pieniądze, powiedziała: Konstytucja 3 maja to jest zamach na praworządność, to jest zniszczenie świętych zasad polskiej praworządności. Nawet troszkę mieli rację, bo przecież Sejm obradował w stanie permanentnej konfederacji, żeby obejść liberum veto, a po świętach Wielkiejnocy nie wszystkich posłów skutecznie wezwano z powrotem na obrady. I powiedzieli tak: to jest zagrożenie praworządności, to jest zagrożenie naszych praw, mamy pełne prawo wezwać pomoc z zewnątrz, żeby tę wspaniałą praworządność z liberum veto, ze wszystkimi instytucjami w Polsce przywrócić.

    I tu zwracam się do posłów opozycji: to jest wasz wybór. Był taki apel, żeby nie dzielić tutaj ludzi na Polaków, na zdrajców. W pełni się zgadzam. Bardzo bym chciał, żeby ta tradycja konfederacji targowickiej w Polsce zupełnie zanikła, żeby już nikt do niej się nie odwoływał. Tak jak mówię, to jest wybór, czy umiemy uznać to, że kto inny rządzi, że kto inny wygrał wybory i że możemy też w roli konstruktywnej opozycji pewne najważniejsze dla Polski, najlepsze działania wesprzeć, czy wybieramy drogę opozycji totalnej, którą część z państwa wybierała wcześniej. Miejmy nadzieję, że z tym skończy.

    Szanowni Państwo! Jeżeli już mówimy o tym wymiarze wspólnotowości i wolności politycznej, to zobaczcie państwo, jak nawet ta dzisiejsza dyskusja obrazuje to, jaka ogromna wolność polityczna panuje w Polsce. Nie dość, że mamy tu osoby, które, można powiedzieć, od wielu już lat żyją z atakowania rządu... Gdyby Max Weber żył, mógłby napisać drugą część swojej książki, tym razem ˝Atakowanie rządu jako zawód i powołanie˝. Od wielu lat znakomicie z tym żyją, włos z głowy im nie spada. I bardzo dobrze, bo na tym polega demokracja, właśnie na tym polega wolność.

    (Poseł Katarzyna Lubnauer: Czy to jest zapowiedź?)

    Mało tego, jeszcze można atakować rząd z bardzo różnych pozycji. To natarcie ma szeroko rozwinięte skrzydła: od marksistów-leninistów po nacjonalistów, anarchokapitalistów i oczywiście jak zawsze z potężnych hufcem bezideowych złodziei w środku, ten jest zawsze najsilniejszy.

    (Głos z sali: Nie ma obowiązku wykorzystania całego czasu.)

    Szanowny Panie Pośle! Pan pozwoli, że będę kontynuował swoje wystąpienie.

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Mądrze.)

    Państwo też macie swój czas.

    (Głos z sali: O Banasiu.)

    (Głos z sali: Kwestia finansów publicznych.)

    Szanowni Państwo! Dojdziemy i do kwestii finansów publicznych.

    (Poseł Marcin Kierwiński: Do Banasia też?)

    Mówiłem tutaj o infrastrukturze, o tej infrastrukturze, powiedzmy, drobnej, ale jakże ważnej, bo uruchamiającej pełną jedność, pełną wspólnotowość tam, gdzie do gmin, do powiatów zaczyna docierać komunikacja, przywracane są połączenia autobusowe, połączenia kolejowe, dobre drogi. Ale ma przecież ona też ten wymiar strategiczny. Jeżeli spojrzymy na to wielkie wyzwanie, z którym zmierzymy się w tej kadencji, na ˝Krajowy program kolejowy˝, na ˝Program budowy dróg krajowych˝, to okaże się, że jest to wielki program inwestycyjny na mniej więcej 200 mld zł, które w najbliższych kilku latach zainwestujemy w polską infrastrukturę. W nieco dalszej perspektywie jest Centralny Port Komunikacyjny, ale połączona z nim nowa rama komunikacyjna kraju, połączenia kolejowe wreszcie przełamią te pozaborowe zaszłości w polskich połączeniach komunikacyjnych. Trzeba powiedzieć, że walczono z nimi w dosyć oryginalny sposób w latach 90., bo w roku, powiedzmy, 1990 było bardzo wyraźnie widać granice po zaborach, a to dlatego, że na terenie zaboru niemieckiego była znacznie gęstsza sieć połączeń kolejowych. Z tymi różnicami walczono taką metodą, że zamykano kolejne połączenia kolejowe, tak żeby już w całym kraju połączenia kolejowe były równie rzadkie. Ten trend odwróciliśmy. Budujemy linie kolejowe i będziemy przywracać połączenia kolejowe, tak jak połączenia autobusowe, a na koniec zbudujemy nową ramę komunikacyjną, gdzie w roli serca ruchu przede wszystkim pasażerskiego wystąpi Centralny Port Komunikacyjny. Ta komunikacja będzie rozchodziła się arteriami do każdej gminy, tak jak krwiobieg człowieka do najdrobniejszego naczynka, tak żeby wszyscy Polacy, mieszkający w całym kraju mieli również prawo do komunikacji, do połączeń ze światem i z resztą kraju i mogli to wykorzystywać, ot chociażby prowadząc swój drobny biznes, bo przecież wspieramy rozwój polskiej przedsiębiorczości. To była kwestia wymiaru pasażerskiego.

    W wymiarze towarowym nadal dominuje transport morski. I tu również chodzi o wielkie projekty, które są już w kolejnych fazach zaawansowania: port centralny w Gdańsku, port zewnętrzny w Gdyni, nawet głębokowodny terminal kontenerowy w Szczecinie i Świnoujściu. Ich realizacja - a jak mówiono, te projekty biznesowe są realizowane, są już w trakcie realizacji w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, są tu prywatni partnerzy, którzy dostrzegają w tym zysk dla siebie - będzie oznaczała więcej niż podwojenie zdolności przeładunkowych polskich portów. One już teraz biją z roku na rok rekordy, już teraz wnoszą miliardy do budżetu państwa, ale w najbliższych latach, realizując te inwestycje, więcej niż podwoimy te wartości. Polska, zwłaszcza Trójmiasto, stanie się dominującym hubem przeładunkowym w basenie Morza Bałtyckiego. Za tym oczywiście muszą iść inwestycje w infrastrukturę dostępową, w rozprowadzenie tych strumieni towarów po całym kraju.

    Gospodarka. Bo oczywiście ten rozwój, te towary muszą się skądś brać, musi być co przeładowywać, musi być rozwój gospodarczy. Już teraz pokazaliśmy, że umiemy tak zarządzać, żeby ten rozwój był rekordowy. Oczywiście Polska podlega różnym trendom światowym, w światowej gospodarce, tylko że tak jak do tej pory często mówiło się, że jak w Niemczech kichną, to w Polsce mamy grypę w gospodarce, tak teraz widzimy, że jest właściwie na odwrót, w Niemczech mają grypę, a w Polsce gospodarka może ledwo kichnęła. Pokazaliśmy, że można zbudować model rozwoju samoistnego i że jest to model skuteczny. OECD prognozuje, że w najbliższych latach polska gospodarka będzie rozwijała się najszybciej w porównaniu z gospodarkami wszystkich państw OECD. Kolejne instytucje, chociażby Bank Światowy, prognozują trwały, stabilny wzrost gospodarczy w Polsce pomimo światowego spowolnienia gospodarki. To pokazuje, jak skuteczna była polityka gospodarcza najpierw przyjęta w planie odpowiedzialnego rozwoju, a potem konsekwentnie realizowana przez ostatnie lata. Oczywiście będziemy ją kontynuować.

    Gospodarka jednak nigdy nie jest celem samym w sobie. Nigdy nie będziemy prowadzić polityki gospodarczej, którą nazwałbym modelem balcerowiczowskim, tzn. takiej, że słupki się zgadzają, instytucje międzynarodowe chwalą, a przy okazji masowo bankrutują firmy, ludzie popełniają samobójstwa z rozpaczy, z biedy, wzrasta bezrobocie. Nigdy tak nie będzie, bo wskaźniki ekonomiczne nie są celem samym w sobie. Oczywiście mamy i chcemy mieć dobre wskaźniki makroekonomiczne, ale najważniejszym celem jest dobrobyt Polaków, i to powszechny dobrobyt. I tutaj jeżeli spojrzymy głębiej, np. jak w Polsce chociażby kształtują się emerytury, łącznie z dodatkowymi świadczeniami uruchomionymi przez nasz rząd, i jak się kształtują pensje, to widzimy, że wreszcie wyrywamy się z tej pułapki, jak pan premier mówił, średniego rozwoju, ale ja bym nawet powiedział: niskiego rozwoju. Polega to na tym, że Polacy mało zarabiają, mają mało w kieszeni, więc kupują tylko to, co najtańsze, nie patrząc na jakość, nie patrząc na źródło wytworzenia. Tak więc żeby na tym rynku przetrwać, to trzeba ciąć koszty, m.in. w ten sposób, że ludziom, zatrudnionym zresztą na umowach śmieciowych, płaci się mało. Ponieważ ci ludzie mało zarabiają, więc znów mało kupują. To zaklęty krąg, z którego udało nam się wyrwać. Płace rosną szybko przy jednoczesnym wzroście gospodarczym, choć straszono nas, że wzrost płac spowoduje wzrost bezrobocia. Uprzejmie informuję, że mamy najniższe w historii w Polsce bezrobocie, że utworzono ponad 1,5 mln nowych miejsc pracy. I taki model wzrostu gospodarczego, który przede wszystkim służy powiększeniu tego, co w kieszeni ma statystyczny Polak, będziemy kontynuować.

    Szanowni Państwo! Gospodarka przekłada się również na sytuację budżetu. Państwo tu się strasznie domagali, żeby pomówić o finansach publicznych. Ależ bardzo proszę. Pani Izabela Leszczyna w swojej wypowiedzi... Muszę docenić taką wielką dezynwolturę intelektualną, umiejętność znalezienia takich wskaźników i odniesienia jednego przez drugie do trzeciego, żeby nie wyszło na to, że rząd Prawa i Sprawiedliwości odniósł sukces w uszczelnianiu systemu podatkowego. Otóż, szanowni państwo, ten rząd odniósł w tym sukces.

    (Poseł Paulina Hennig-Kloska: Wzrost gospodarczy.)

    To, że mamy 100 mld zł w budżecie więcej, to, że zrealizowaliśmy jednocześnie trzy cele, które zasadniczo według klasycznej nauki ekonomii są jednocześnie nie do osiągnięcia, tzn. zmniejszono, a czasem wręcz zlikwidowano, deficyt budżetowy, zdecydowanie obniżono poziom zadłużenia państwa, a jednocześnie znacząco zwiększono wydatki, uruchomiono różne programy społeczne, jak również zmniejszono podatki...

    (Poseł Paulina Hennig-Kloska: ...te nowe podatki.)

    Dzień wolności podatkowej mieliśmy rekordowo wcześnie, czyli 6 czerwca, w zeszłym roku to było 8 czerwca, czyli o jakieś 2-3 tygodnie wcześniej, niż było za rządów Platformy. Oczywiście klasyczna nauka ekonomii nie bierze pod uwagę skali złodziejstwa i oszustw, jakie występowały wcześniej w Polsce. To był ten czynnik X. Ukrócenie tego złodziejstwa i tych oszustw...

    (Poseł Janusz Cichoń: Przeniesienie do Ministerstwa Finansów.)

    ...wygenerowało dodatkowe środki, których nie tłumaczą żadne wskaźniki makroekonomiczne.

    Jeżeli wzrost gospodarczy w danym roku wynosi niecałe 5%, wzrost konsumpcji 6%, a wzrost wpływów z VAT-u wynosi 23%, to to pokazuje, jaka była skala. Jeżeli zużycie paliw z dnia na dzień rośnie w Polsce o 20%, to to pokazuje, jaka część rynku wcześniej szła, mówiąc kolokwialnie, na lewo.

    (Głos z sali: Ale akcyza nie rośnie o 20%.)

    Dobrze, bardzo proszę, pan poseł domaga się wyjaśnienia, czemu akcyza nie rośnie. Dlatego że w jednym z podstawowych schematów karuzeli VAT-owskiej w przypadku paliwa grupa przestępcza opłacała akcyzę po to, żeby uwiarygodnić obrót i wyłudzić podatek VAT o znacznie większej wartości.

    (Poseł Janusz Cichoń: Mówimy o dzisiejszych czasach.)

    (Głos z sali: Ha, ha, ha!)

    Więc teraz, kiedy tego podatku VAT nie wyłudza, kiedy to...

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Chodzi o dziś.)

    Dobrze, jeszcze raz. Może państwo nie rozumieją. W tamtym schemacie płacono akcyzę od fikcyjnego obrotu. W związku z tym teraz, kiedy ten fikcyjny obrót został wyeliminowany, wzrosły przede wszystkim wpływy z VAT-u. Wpływy z akcyzy również wzrosły, ale nie tak bardzo, bo tak jak mówię, wcześniej od fikcyjnego, przestępczego obrotu odprowadzano akcyzę po to, żeby go uwiarygodnić. (Oklaski)

    (Głos z sali: Już się nie spina.)

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Pan pomylił.)

    (Głos z sali: Brawo.)

    Dobrze, będą pytania, to może pan premier będzie odpowiadał. Pozwólcie państwo, że będę kontynuował moją wypowiedź.

    (Głos z sali: Ha, ha, ha!)

    Mieliście okazję czegoś się dowiedzieć, zawsze to warto. Warto przychodzić na debatę.

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Kiepsko to wyszło.)

    Szanowni Państwo! Kolejnym z wielkich wyzwań na najbliższe lata, które przed nami stoją, jest transformacja polskiej energetyki. Tu również pojawiają się głosy zupełnie nieodpowiedzialne, np. jeden z liderów jednej z zasiadających tu partii powiedział, że chce zamknąć wszystkie kopalnie w Polsce. Nie wspomnę o tym, co wtedy mieliby zrobić górnicy i skąd mielibyśmy wziąć węgiel do polskich elektrowni węglowych, które siłą rzeczy będą dalej funkcjonowały. Skąd w związku z tym ma być prąd w naszych gniazdkach? Inne propozycje, absolutnie nieodpowiedzialne, to np. propozycja raptownego, gwałtownego zamykania tych elektrowni. Musimy oczywiście prowadzić transformację w kierunku wykorzystywania odnawialnych źródeł energii, ale musi to być transformacja racjonalna, uwzględniająca potrzeby polskiej gospodarki, która nie spowoduje tego, że Polacy będą mieli z dnia na dzień dwa czy trzy razy droższy prąd. Taką transformację będziemy prowadzili.

    Ciekawym projektem, na który chciałbym zwrócić uwagę Wysokiej Izbie, który został zapowiedziany w exposé, jest projekt morskiej energetyki wiatrowej. Państwo strasznie krytykują ustawę, która ucywilizowała lądową energetykę wiatrową, w przypadku której istniał cały szereg nieprawidłowości. Z całym szacunkiem, lądowa energetyka wiatrowa to jest taka, przepraszam za kolokwializm, dłubanina. Gdzieś pięć wiatraków, gdzieś dziesięć. Jedna morska farma wiatrowa to może być 1000 wiatraków działających w znacznie lepszych warunkach wiatrowych. Ona może dostarczyć 0,5 GW albo cały 1 GW mocy do systemu. Prace nad tymi projektami już się toczą, są już zaawansowane. W tej kadencji wprowadzimy chociażby ustawę o energetyce, która przyspieszy rozwój i spowoduje, że zyskamy gigawaty czystej energii ze źródeł odnawialnych do polskiego systemu, a jednocześnie, w sposób mądry przeprowadzając tę inwestycję, zyskamy cały pakiet zamówień chociażby dla polskiego przemysłu hutniczego, konstrukcji stalowych, stoczniowego, polskich portów, które w międzyczasie też się rozbudują, jak wspominałem. To będzie jedno z kół zamachowych polskiej gospodarki.

    Transformację energetyczną - to chciałbym powtórzyć, żeby się wybiło - możemy przeprowadzić tak, żeby nie szkodziła polskiej gospodarce, ale żeby ją napędzała, żeby była dla naszej gospodarki korzystna. Zrobimy to w najbliższej kadencji.

    Jeżeli mówimy o energetyce, to często jest z tym powiązany temat ekologii, czystego powietrza. Oczywiście wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem, chcemy czystej przyrody w Polsce, chcemy przekazać ją naszym dzieciom i wnukom. Kto się za to realnie zabrał? Szanowni państwo, tyle lat straszono nas za naszych rządów wyrokami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jaki wyrok dostaliśmy? Wyrok za brak polityki antysmogowej za rządów PO-PSL. To jest realny wyrok, który nas dotknął. Ten rząd jako pierwszy zabrał się za to konsekwentnie i oczywiście z głową. Jeżeli ktoś np. krytykuje elektrownie węglowe i wiąże to ze smogiem, to znaczy, że nie ma zielonego pojęcia, o czym mówi. Smog nie powstaje w wyniku spalania wysokowydajnego węgla w elektrowniach czy elektrociepłowniach. Gdyby wszystkie domy podłączyć, jest to oczywiście niemożliwe, ale gdyby teoretycznie podłączyć je do elektrociepłowni, do ciepła systemowego, to problem smogu mielibyśmy rozwiązany. Nasze realne działania to chociażby program ˝Czyste powietrze˝, który, wbrew temu, co państwo mówią, jest dużym sukcesem i cieszy się ogromnym zainteresowaniem.

    (Poseł Agnieszka Pomaska: Jest kompletną porażką.)

    Ponad 30 tys. podpisanych umów, ponad 100 tys. umów jest procedowane i są zagwarantowane pieniądze na kolejne lata.

    (Poseł Agnieszka Pomaska: 4 mln, 4 mln.)

    (Głos z sali: To pomagajcie ludziom.)

    Szanowni Państwo! Przyjąłbym nawet krytykę odnośnie do tego, że 100 tys. to za mało, ale nie ze strony formacji, która zrobiła zero.

    (Głos z sali: To nieprawda.)

    Jak ktoś zrobił zero, to niech nie krytykuje, nie mówi, że 100 tys. to za mało. (Oklaski)

    Szanowni Państwo! Bezpieczeństwo to niezwykle ważny obszar, na który pan premier zwracał uwagę w swoim wystąpieniu. Polacy w swoim kraju czują się bezpiecznie, ba, czują się znacznie bezpieczniej niż w wielu krajach zachodniej Europy. My jesteśmy w takiej kliszy mentalnej, że gonimy ten Zachód, chcemy do niego dołączyć, doścignąć i w wielu obszarach wysokiego poziomu życia tak właśnie jest.

    Ale w obszarze bezpieczeństwa to państwa Europy Zachodniej mogłyby dużo Polsce pozazdrościć. W obszarze bezpieczeństwa jesteśmy taką wyspą bezpieczeństwa, również w Unii Europejskiej. I to jest również zasługa tego rządu.

    Zobaczcie państwo, jak to wszystko jedno z drugim jest połączone w tej konsekwentnej polityce rządu Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli mówiliśmy o wykluczeniu społecznym, o tym, że całe obszary, również w wymiarze geograficznym, były wykluczone, to jednym z elementów tego wykluczenia była likwidacja posterunków Policji, było też to, że Polska stanowiła tylko piękne słowo dla wielu Polaków, gdyż oni w swoim codziennym życiu właściwie nie spotykali się z żadnym przejawem działalności państwa polskiego. Jeżeli Polaka spotkało coś złego ze strony przestępcy, to wiedział, że policja jest gdzieś daleko, nie wiadomo gdzie. Może przyjedzie za 2 godziny, albo w ogóle jej nie będzie. My z tym zrywamy. Przywracamy komisariaty, inwestujemy w służby mundurowe, którym, przy tej okazji, należą się wielkie podziękowania za ogromny sukces, jakim jest podniesienie poziomu bezpieczeństwa i poczucia bezpieczeństwa Polaków. Polacy oceniają swój kraj jako bezpieczny i oczywiście ten stany rzeczy utrzymamy. Ale bezpieczeństwo ma wymiar nie tylko wewnętrzny, ale też międzynarodowy.

    (Głos z sali: Duchowy.)

    Z ogromnym zaniepokojeniem przyjąłem tutaj wypowiedź przedstawiciela Lewicy, który krytykował zakup samolotów F-35 oraz w ogóle zwiększanie wydatków na obronność.

    (Głos z sali: Samochody tylko dla VIP-ów kupujecie.)

    Szanowni Państwo! To jest rzecz absolutnie nieodpowiedzialna. Jeżeli ktoś krytykuje i mówi, że nie powinniśmy wydawać pieniędzy na F-35 dla polskiej armii, to musi mieć świadomość, że tym samym prosi się, żeby nam po polskim niebie latały samoloty Mig-35, i to zupełnie za darmo.

    Pojawił się też taki głos o jakiejś zapaści w zakupach związanych z obronnością. Jest dokładnie odwrotnie. Polska armia, polskie Siły Zbrojne przez te 4 lata znacząco zwiększyły swój potencjał. Stworzyliśmy nowy rodzaj Sił Zbrojnych: Wojska Obrony Terytorialnej będące odpowiedzią na wyzwania wojny hybrydowej. Sformowaliśmy nową dywizję, czwartą w polskim wojsku: 18. Dywizję Zmechanizowaną im. gen. broni Tadeusza Buka, tzw. Żelazną Dywizję.

    (Poseł Czesław Mroczek: Dowództwo, a nie dywizję.)

    Ale przede wszystkim stworzyliśmy wielki program zakupu środków artyleryjskich. O tym się nie mówi, a warto o tym wspomnieć. Doświadczenia z nowoczesnego pola walki, chociażby z wojny w Donbasie, pokazują, że 80% strat wojsk ukraińskich pochodziło od ognia artyleryjskiego. Artyleria znów stała się królem na polu bitwy. I oto realizujemy wielki program zakupu setek jednostek sprzętu artyleryjskiego, armatohaubic Krab i moździerzy samobieżnych Rak. To już jest realizowane, to są dostawy przejmowane przez kolejne jednostki Wojska Polskiego.

    (Poseł Czesław Mroczek: To nasz program.)

    (Poseł Marcin Kierwiński: Wy to zrobiliście?)

    Tak, my to zrobiliśmy. I za naszych rządów zostało to zrealizowane.

    Pani marszałek, ja lubię polemizować z posłem Kierwińskim i innymi, ale może niekoniecznie w trakcie mojego przemówienia.

    Szanowni Państwo! Jeżeli krytykujemy F-35, mówimy, że są nam niepotrzebne, to może warto trochę się rozejrzeć po świecie. Warto spojrzeć na to, co np. niedawno działo się w Izraelu, kiedy znakomity izraelski system obrony antyrakietowej, Żelazna Kopuła, nie był w stanie wychwycić wszystkich rakiet, trochę domowej roboty, odpalanych przez ugrupowania terrorystyczne, co dopiero mówić o profesjonalnie przeprowadzonym ataku saturacyjnym. Dlatego potrzebujemy wojsk obrony antyrakietowej, stąd zakupy kolejnych rakiet Patriot. Skuteczne zwalczanie tego rodzaju zagrożeń może się tylko odbywać przez ogień kontrbateryjny, przez takie rodzaje uzbrojenia, które będą w stanie niszczyć stanowiska, z których ktokolwiek chciałby na Polskę odpalać rakiety lub inne nieprzyjemne przedmioty. Stąd F-35, stąd zestawy HIMARS i rozwój artylerii lufowej, i musimy mieć tego świadomość.

    Chcemy, żeby przed Polakami były dziesiątki, a nawet setki lat życia w pokoju i spokoju. Ale żeby tak było, to każdy potencjalny agresor, który rozważałby atak na Polskę, musi wiedzieć, że spotka się ze zdecydowaną i adekwatną odpowiedzią polskich Sił Zbrojnych. Tylko wtedy będziemy mogli cieszyć się pokojem.

    To, że polska lewica krytykuje fakt, że chcemy bronić Polski i zwiększać polską obronność, jest dla mnie bardzo dziwne. To przecież lewicowy, a nawet komunistyczny, poeta pisał, że ˝nieraz smakował gorzko na tej ziemi więzienny chleb˝, ale ˝za tę dłoń podniesioną nad Polską - kula w łeb˝.

    Wolałbym, żeby polska lewica nawiązywała do tej tradycji i do tej myśli, a nie do tradycji lewicowych ruchów w Europie Zachodniej w latach 80., które krytykowały agresywne rakiety amerykańskie, zupełnie pomijając miłujące pokój rakiety sowieckie.

    Szanowni Państwo! Oczywiście wymiarem polityki bezpieczeństwa jest też polityka zagraniczna. Bardzo się cieszę, że posłowie opozycji poruszyli ten temat i do niego podeszli tak szeroko, bo wcześniej w wypowiedziach opozycji takiej szerokości spojrzenia nie dostrzegałem. Politycy opozycji byli jak uczeń geografii, który przez cały rok wagarował, przyszedł tylko na jedną lekcję i teraz mu się wydaje, że na całym świecie istnieją tylko Berlin i Bruksela i nic poza tym.

    Stosunki europejskie z naszymi partnerami są dla nas kluczowe, są dla nas najważniejsze - czy to bilateralne, czy w ramach Unii Europejskiej - ale musimy dostrzegać polskie interesy. A przynajmniej świadomość sytuacyjna jest na całym świecie i taką politykę prowadzi ten rząd w bardzo różnych formatach. Chociażby Bałkany Zachodnie. Byliśmy gospodarzami Szczytu Bałkanów Zachodnich. Chodzi o to, jak istotne dla Polski jest ewentualne rozszerzenie Unii Europejskiej o te państwa, jak zmieniłoby naszą pozycję w Unii Europejskiej. To Grupa Wyszehradzka, naprawiliśmy solidarność Grupy Wyszehradzkiej, niestety zniszczonej przez poprzedni rząd, który wbrew interesowi Polski i wbrew naszym bliskim sojusznikom przystał na sprowadzanie do Polski nielegalnych imigrantów zwanych uchodźcami, wprost realizując interes niemiecki. Niemcy ściągnęli sobie ten problem na głowę, nie wiedzieli, jak sobie z nim poradzić, szukali - pardon my French - frajerów, którzy by ich wyratowali z tej opresji i rząd Polski, tak jak mówię, zupełnie wbrew polskiemu interesowi na to przystał.

    Jedno można powiedzieć. Zawsze mówię, że jest ogromna zasługa Platformy Obywatelskiej w zatamowaniu osiedlania w Polsce nielegalnych imigrantów, a zasługa ta polega na tym, że Platforma przegrała wybory i oddała władzę i nie zdążyła tego swojego programu zrealizować. Chociażby Bukaresztańska Dziewiątka - o tym państwo w ogóle zapominacie, o aktywnej roli Polski w tym formacie, w umacnianiu wschodniej flanki NATO, w tym że właśnie z państwami grupy V4, tj. Bułgarią, Rumunią, krajami bałtyckimi, znajdujemy wspólny język w dziedzinie bezpieczeństwa, wspólnie koordynujemy swoje działania, że Polska buduje koalicję w ramach Unii Europejskiej i to jest wymiar historyczny. Jeszcze do niedawna przecież było tak, że gdyby co do szefa Komisji Europejskiej dogadały się Niemcy i Francja, to po prostu byłby szef Komisji Europejskiej, nie byłoby tematu. A to Polska, pan premier Morawiecki zbudował koalicję, która zmieniła ten stan rzeczy, która pokazała, że Polska...

    (Poseł Marcin Kierwiński: Wybrała Niemca.)

    ...jest podmiotowym graczem w Unii Europejskiej.

    Szanowni Państwo! Mówiłem tu dużo o wyzwaniach, jakie stoją przed nami w tej kadencji. Podchodzimy do tych wyzwań śmiało, z podniesionym czołem. Pokazaliśmy już w pierwszej kadencji, jak wiele mogą osiągnąć Polacy, jeżeli zrzucają z siebie te ograniczenia, które w nich tkwiły. To ograniczenia wynikające z bardzo nieudanej, kulawej transformacji, z działania różnych sitw, mafii, z podległości obcym ośrodkom, z tego, że nie prowadzimy podmiotowej polityki. Jeżeli Polska jest uwolniona z tych okowów, to naprawdę może bardzo wiele. Może np. uszczelnić swój system podatkowy, tak jak to zrobiliśmy. To przecież podstawowa funkcja państwa. Od czasów starożytnych państwo miało terytorium, jakieś siły zbrojne i pobór danin z tego terenu. I w tej elementarnej, podstawowej funkcji państwo zawodziło. Państwo było jak taki rekieter, który chodzi po uczciwych podatnikach, zabiera im pieniądze, po to żeby opłacać się mafii. Ten karygodny stan rzeczy został zmieniony - mimo że wszyscy mówili, że się nie da - bo Polacy są zdolni do wielkich rzeczy.

    Dlatego ja też, przyłączając się do apelu pana prezesa, pana premiera, chciałem państwa serdecznie zaprosić do wspólnej pracy nad przyszłością Polski, nad budowaniem wielkich, wspaniałych rzeczy dla Polski, bo Polska jest krajem o wspaniałej historii. Jesteśmy z niej dumni, nikt nam tego nie odbierze. To wielka, wspaniała historia. Ale jestem przekonany, że z tym rządem przed Polską jest wielka, wspaniała przyszłość. Dziękuję. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń posła
Ocena
1.2
Pozycja w rankingu:
329
Liczba głosów: 14
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.