Zgłoś uwagi

Senator Michał Kamiński - Wystąpienie z dnia 30 września 2020 roku.

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych na temat stanu polskiej dyplomacji.

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
24 wyświetleń
0

Stenogram

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

To jest zawsze bardzo ważna debata w każdym parlamencie, kiedy rozmawia się o polityce zagranicznej, a dzisiaj rozmawiamy także o nowym ministrze, bo to się zbiegło w czasie. Warto w takiej debacie o polityce zagranicznej, zwłaszcza jeśli ona odbywa się w Senacie, który ma być izbą refleksji, wyjść trochę ponad bieżącą politykę partyjną. Tutaj słusznie padały apele o to, by czasem, kiedy mówimy o dyplomacji, o racji stanu, wychodzić ponad te partyjne podziały.

Obchodzimy setną rocznicę bitwy warszawskiej i dzisiaj, kiedy patrzymy na to, co działo się 100 lat temu, i na odzyskanie przez Polskę niepodległości, i na zwycięstwo w bitwie warszawskiej, a później zdyskontowanie bądź nie tego zwycięstwa, bo tu już opinie są bardzo różne, jeśli chodzi o traktat ryski, to zdajemy sobie sprawę, że przecież dzisiaj przeciętny Polak kompletnie nie pamięta podziałów politycznych, bardzo, bardzo ostrych, które towarzyszyły wyprawie kijowskiej Józefa Piłsudzkiego, traktatowi ryskiemu, nie wie, jaka była wtedy ocena choćby zwycięstwa w bitwie warszawskiej. Ale polityka przemija, ludzie odchodzą, także biologicznie odchodzą, pewne emocje przemijają, a zostaje polski interes narodowy. Dzisiaj, w roku 2020, 100 lat po wielkim zwycięstwie nad bolszewikami, ponad 100 lat od odzyskania niepodległości, warto zastanowić się, gdzie są te imponderabilia.

No, niewątpliwie jest to niepodległość. Co do tego, jak sądzę, każdy z nas jest absolutnie zgodny. Oczywiście musimy zdać sobie sprawę, że w dzisiejszym świecie niepodległość jest definiowana poprzez takie stadium rozwoju cywilizacji, w jakim się znajdujemy jako ludzie, po prostu jako człowieczeństwo. Dzisiaj ta suwerenność jest ograniczona, ona nie jest pełna. Dzisiaj Polska funkcjonuje w takim organizmie jak Unia Europejska, który w swojej istocie zakłada ograniczenie suwerenności podmiotów tę Unię tworzących. Niepodległość Polski polega również na tym, że decyzję o wyrzeczeniu się części naszej suwerenności podjęliśmy my sami. Ona nie przyjechała tutaj w żadnych czołgach, jak to miało miejsce w 1945 r., nie została przez nikogo narzucona. Polacy zadecydowali o tym w traktacie akcesyjnym, wiedząc, że głosują za nową formą suwerenności, z jednej strony ograniczoną, ale z drugiej strony pozwalającą Polakom wybierać parlamentarzystów do Parlamentu Europejskiego, pozwalającą Polakom zabierać głos w najważniejszych dla kontynentu sprawach, pozwalającą wreszcie Polakom także personalnie sprawować funkcje i mieć wpływ na bardzo ważne instytucje Unii Europejskiej. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego był Polakiem, przewodniczący Rady Europejskiej był Polakiem.

Tak że dzisiaj to zagwarantowanie polskiej suwerenności odbywa się w ramach Unii Europejskiej. Jeśli ktoś nie kwestionuje tego faktu – do czego oczywiście, tzn. do kwestionowania Unii Europejskiej, ma prawo – musi zdawać sobie sprawę, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej, które dzisiaj gwarantuje nam bezpieczeństwo, od zachodu przede wszystkim… Bo Unia Europejska z punktu widzenia stosunków polsko-niemieckich, europejsko-niemieckich nie jest niczym innym, jak wtłoczeniem dynamiki narodu niemieckiego, państw niemieckich do procesu integracji europejskiej. Ta dynamika Niemców, którą obserwujemy jako naród od tysiąca lat, jeśli nie jest wtłoczona w dynamikę europejską, zwraca się przeciwko nam, bardzo często w sojuszu z naszym innym, wschodnim sąsiadem. Tak więc także z tego punktu widzenia Unia Europejska, integracja europejska, jako zabezpieczająca nas przed imperializmem niemieckim – nie bójmy się tego powiedzieć – jest wartością.

Tak więc co jawi się tym realnym dzisiaj niebezpieczeństwem dla państwa polskiego? Nie są nim bowiem wtłoczone, zintegrowane z Europą Niemcy, w dającej się przewidzieć przyszłości, co też warto podkreślić. I miejmy nadzieję, że tak będzie zawsze. Ale co jest tym bezpośrednim, niemalże codziennym zagrożeniem dla suwerenności i wolności państwa polskiego i Polaków jako narodu? Jest nim konsekwentna, od setek lat prowadzona polityka państwa moskiewskiego. I ta polityka dzisiaj za swój cel, nie tylko w odniesieniu do Polski, wzięła na siebie odwrócenie upadku Związku Radzieckiego.

Władimir Władimirowicz Putin, prezydent Federacji Rosyjskiej, powiedział ni mniej, ni więcej, tylko że to rozpad Związku Radzieckiego był największą tragedią XX wieku. Nie II wojna światowa, nie Holocaust, nie zbrodnie komunizmu, tylko rozpad Związku Radzieckiego. I polityka Władimira Putina nakierowana jest na likwidację skutków tego rozpadu. Jednym z tych skutków jest przynależność Polski do Zachodu. Władimir Putin chce tę przynależność Polski do Zachodu zakwestionować, rozbijając naszą jedność z Zachodem, rozbijając jedność samego Zachodu, a także judząc nas przeciwko sobie wewnętrznie i judząc nas na naszych sąsiadów.

Każdy, kto nie rozumie tego zasadniczego celu polityki rosyjskiej – skłócić Polaków i Litwinów, skłócić Polaków i Ukraińców, skłócić Polaków i Niemców, skłócić Polaków i Żydów, zostawić Polskę izolowaną na świecie, jak stało się to w roku 1939 – każdy, kto nie rozumie tej polityki Putina i tej polityki rosyjskiej, ma niepokojącą tendencję w polityce tej uczestniczyć, poprzez rozbijanie Zachodu, rozbijanie naszych sojuszy i rozbijanie naszego trudnego sąsiedztwa z naszymi sąsiadami, z którymi w istocie to sąsiedztwo nie jest łatwe, bo historia po prostu nie jest łatwa.

Ale dzisiaj budowanie konsensusu polskiej polityki jest bardzo trudne także dlatego, że zbyt często w polityce obecnego obozu władzy doraźny interes polityczny, doraźny interes propagandowy góruje nad tym, co jest interesem narodowym Rzeczpospolitej Polskiej. I nic nie ilustruje tego lepiej, jak nieszczęsna ustawa o IPN, która spowodowała, że z wielkiej chmury patriotycznej spadł na nas gorzki deszcz. Upokorzony polski premier, upokorzone państwo polskie. I wasza polityka „wstawania z kolan” owocuje tym, że dzisiaj – co mi się nie podoba, mówię to, żeby było jasne, niezależnie od tego, że merytorycznie pani Mosbacher ma rację – amerykański ambasador uważa, że warto Polaków w jakiejkolwiek sprawie pouczać. Ale wy na to pozwalacie! Nie chcę, żeby ktokolwiek pouczał Polaków, nawet jeśli – powtórzę – w tej sprawie pani Mosbacher ma rację. Ale tylko i wyłącznie wy ponosicie winę za to, bowiem niepotrzebnie wywołaliście temat, o którym każdy, kto czyta gazety, każdy, kto jest na Zachodzie, wie, że przez tę wojnę światopoglądową, kontrrewolucję światopoglądową, którą tutaj prowadzicie, Polska w wymiarze międzynarodowym traci. I wy wiecie o tym bardzo dobrze, że Polska przez to nie zyskuje. Dlatego tak trudno budować z wami konsensus, bo bardzo często towarzyszy wam – oprócz tych patriotycznych uniesień, które fundujecie Polakom od rana do wieczora – taka praktyka, która z patriotyzmem nie ma nic wspólnego, a która powoduje, że w Moskwie zacierają ręce, bo oto Polakom ubywa kolejny sojusznik na Zachodzie, bo oto o Polsce po raz kolejny pisze się źle, bo oto po raz kolejny na Zachodzie cisi wspólnicy Putina mogą powiedzieć: po co mamy się zajmować Polakami, po co mamy pomagać Polakom, skoro oni nie chcą pomóc sami sobie? Dzisiaj także przez waszą politykę tracimy ten zasadniczy cywilizacyjny atut, atut dla zapewnienia naszego bezpieczeństwa, jakim jest umacnianie polskiej pozycji na Wschodzie. Czym ma bowiem Polska na Wschodzie świecić, jak nie naszą wolnością, jak nie naszą przewagą cywilizacyjną, którą daje nam przynależność do Zachodu? Nie będziemy lepszymi Putinami od Putina, ale możemy być tym, czym byliśmy, kiedy byliśmy wielcy – światłem cywilizacji zachodniej na Wschodzie. I w taką Polskę wierzę, takiej Polsce chcę służyć i takiej Polsce – jestem o tym głęboko przekonany – chcą służyć politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz dzisiejszej opozycji w Polsce. Jeśli wyjdziecie poza ten doraźny spór, w który pchają was wasi źli doradcy, to wtedy będziemy mogli razem rozmawiać i razem pracować dla Polski. Bo warto pamiętać o tym, że doraźne spory przechodzą, partie polityczne znikają, polityczne emocje odchodzą do przeszłości, a to, co zostaje to państwo polskie, ta jedyna instytucja, która ma prawo zażądać od nas krwi, a my nie mamy prawa jej tego odmówić. I tej instytucji, najświętszej z tych, które są na ziemi, mamy służyć. Nikomu więcej, tylko państwu polskiemu. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń senatora
Ocena
4.6
Pozycja w rankingu:
15
Liczba głosów: 68
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.