Zgłoś uwagi

Poseł Mirosław Maliszewski - Wystąpienie z dnia 30 kwietnia 2020 roku.

Informacja bieżąca w sprawie występowania suszy na terenie Polski

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
4 wyświetleń
0

Stenogram

8. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Mirosław Maliszewski:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Pandemia i susza - to dwa słowa, które dzisiaj najczęściej pojawiają się w dyskusjach między Polakami, a nierzadko są to słowa dominujące w dyskusjach między rolnikami. Chodzi o to, że susza, którą mamy obecnie, jest zjawiskiem mającym nie tylko negatywny wpływ na konsumentów i na gospodarkę w postaci utraconych dochodów, pogorszenia warunków eksportu, lecz również negatywne skutki finansowe w postaci obniżenia dochodów pojedynczych gospodarstw w przypadku rolników.

    Niedawno jako pierwszy z ważnych polityków zwrócił na to uwagę Władysław Kosiniak-Kamysz, mówiąc na konferencji prasowej, że tarcza antykryzysowa tak naprawdę pominęła rolników, nie objęła ich. Susza, która w tej chwili pustoszy ich kieszenie, jest zjawiskiem o ogromnym negatywnym znaczeniu. Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował również - i my, zgłaszając wniosek w postaci informacji bieżącej, również to przedstawimy - kilka pomysłów, postulatów o to, aby rolnikom w tym trudnym momencie udzielić zdecydowanie większej pomocy, niż jest deklarowana, bo deklaracje, co prawda niewspółgrające z działaniami realnymi, są wygłaszane.

    Mówiłem o wzroście cen żywności, o zmniejszonym eksporcie polskiej żywności, co może mieć negatywne skutki dla gospodarki. Może to też spowodować w wielu segmentach trwałe uzależnienie nas od importu z tych krajów, które jakoś radzą sobie z suszą. Ale najważniejsze, co jest zawsze w kręgu zainteresowań Koalicji Polskiej - Polskiego Stronnictwa Ludowego - Kukiz15, to jest to, co się dzieje dzisiaj z dochodami rolników. Chodzi o to, że dochody te są systematycznie, każdego dnia tracone, zmniejszane, bo zarówno te symboliczne opady deszczu, jak również ta symboliczna pomoc, która jest rolnikom przeznaczana, dedykowana, mają bardzo negatywne dla nich skutki.

    A więc co rolnicy tak naprawdę mogą w tym przypadku otrzymać? Co mogą w tym przypadku zrobić? Nie zgadzam się absolutnie z tymi wszystkimi skojarzeniami, twierdzeniami, które były formułowane, że rolnicy coś zaniedbali w minionych latach: zasypali stawy, zabetonowali przepusty. Nie. Rolnicy robili wtedy to, co było możliwe, aby przywrócić urodzajność gleb, aby przywrócić ich produktywność. A mówimy o czasach, kiedy w Polsce był nadmiar wody. Stąd ówczesne inwestycje w urządzenia do melioracji. Ale urządzenia do melioracji w założeniu nigdy nie służyły do tego, żeby przepuszczać wodę w odwrotną stronę.

    Dzisiaj dużo mówimy o programie retencji, mówimy o tym, że warto wodę zatrzymywać. To jest prawda, tę wodę trzeba zatrzymywać, chociaż warunki do tego są niestety złe. Dzisiaj rolnik, aby mógł zbudować taki obiekt jak staw, do tego aby mógł z niego korzystać do celów nawadniania, musi uzyskać szereg dokumentów, pozwoleń. A to, co może zrobić bez pozwolenia, nie gwarantuje mu podniesienia zasobów wody na potrzeby własnego gospodarstwa. Więc bezwzględnie - i to jest jeden z wniosków - trzeba to zmienić. Trzeba umożliwić rolnikom budowanie tych obiektów bez pozwoleń, bez zezwoleń i bez powiadamiania odpowiednich organów, tak jak to jest w innych krajach, po to żeby rolnik mógł z łatwością taką inwestycję przeprowadzić.

    Po drugie, nic się nie mówi o tym, że jak rolnik już wybuduje ten obiekt, to trzeba go wspomóc w przetransportowaniu tej wody ze zbiornika na pole, na działkę, gdzie jest susza. Woda sama pod górę nie popłynie. A więc nie możemy tylko mówić o retencji, ale trzeba też mówić o usprawnieniu systemów nawadniania, systemów zraszania. Chodzi o te systemy, które powodują, że uprawy tradycyjnie rolne, na słabych jakościowo glebach, mogłyby uzyskać wsparcie w postaci dostarczanej z tych zbiorników wody. W tym zakresie nie ma żadnego wsparcia.

    I to, co jest przedstawiane jako działanie długofalowe - przed chwilą też o tym była mowa - czyli Program Rozwoju Obszarów Wiejskich, nie dość, że jest działaniem zbyt mało dofinansowującym tego typu inwestycje, to jeszcze powoduje wejście rolników w szereg ograniczeń administracyjnych, w tym - i tego tak naprawdę rolnicy najbardziej się boją - włączenie ich do systemu opłat naliczanych przez gospodarstwo Wody Polskie. W czasie dyskusji nad ustawą o Wodach Polskich mówiliśmy, żeby zwolnić rolników z opłat za pobór wody. Nie zostali zwolnieni z tych opłat. Gospodarstwa średnie i duże na pewno takie opłaty dzisiaj muszą odprowadzać i to jest główny hamulec, który powoduje, że rolnicy nie korzystają z tego mechanizmu PROW-owskiego. I mimo że minister rolnictwa ich oskarża o to, że są nieudolni, że są nieudacznikami, nie korzystają z tych pieniędzy, to tak naprawdę oni się bardziej boją o własną kieszeń niż o skutki suszy.

    To są te działania długofalowe, które w moim odczuciu i w odczuciu naszego klubu są niewystarczające. Skupiają się tylko na deklarowaniu spraw związanych z retencją, nie powodują ułatwień dla rolników, nic nie mówią o dostarczaniu wody roślinom, które najbardziej jej potrzebują w takich okresach, jak obecnie. Z tego powodu program jest ewidentnie niewystarczający i niekompletny. Rolników trzeba zwolnić z opłat, zwolnić z obciążeń administracyjnych, dać im możliwość magazynowania wody i taniego dostarczenia tej wody roślinom, które jej potrzebują.

    I teraz: mamy jeszcze działania krótkoterminowe. Działania krótkoterminowe, które zapobiegają skutkom suszy z punktu widzenia rolnika, gospodarstwa, to chociażby ubezpieczenia. Chcę powiedzieć, że dzisiaj nie ma w Polsce firmy ubezpieczeniowej, placówki ubezpieczeniowej, która mogłaby przedstawić rolnikom ofertę uwzględniającą dopłaty z budżetu państwa. Już dawno skończyły się dopłaty do ubezpieczeń na wypadek gradu, przymrozków, dzisiaj jest to tak naprawdę fikcja literacka. Systemu ubezpieczeń upraw rolnych od suszy i innych zjawisk de facto nie ma. Mająca w tym zakresie monopol spółka PZU tak wywindowała stawki, że nawet z dopłatami z budżetu państwa rolnikom nie opłaci się ubezpieczać. Po drugie, nawet jak ich część zdecyduje się jednak ubezpieczyć, to braknie środków z budżetu państwa na dopłaty. Tak naprawdę ten system jest wstrzymany.

    I teraz ta słynna pomoc odnośnie do suszy, która jest podawana w miliardach. Państwo lubicie szafować tymi miliardami, ile to kierujecie na taką czy inną część gospodarki. (Dzwonek) Rolnicy tych miliardów nie widzieli, jedynie o nich słyszeli, łącznie z wypowiedziami z przedwczoraj, kiedy prezydent i minister rolnictwa tak ładnie mówili, że nie pozostawią rolników bez pomocy. Nie deklarujcie państwo, że im udzielicie pomocy, ale dajcie przede wszystkim to, co już w formie decyzji rolnikom zostało przyznane, czyli to, co było przyznane w poprzednich latach. Dopiero wtedy mówcie o miliardach. Zapłaćcie najpierw to, co rolnikom się należy, a dopiero potem mówcie, jak im pomożecie.

    Ta informacja naszym zdaniem, i to mówiłem, ma nie tylko zwrócić uwagę opinii publicznej, rządzących na problemy istniejące w związku z suszą, ale to także, o czym mówił Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej w sprawie suszy, szereg pomysłów, rozwiązań, których wdrożenie gwarantuje przynajmniej złagodzenie negatywnych skutków suszy dla polskich rolników i dla polskiej gospodarki.

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.