Zgłoś uwagi

Poseł Artur Dziambor - Wystąpienie z dnia 15 kwietnia 2020 roku.

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego oraz niektórych innych ustaw

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
14 wyświetleń
0

Stenogram

3. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego oraz niektórych innych ustaw (druk nr 33).

Poseł Artur Dziambor:

    (Wypowiedź posła jest wyświetlana na telebimach)

    Dziękuję bardzo.

    (Zakłócenia odbioru)

    Przepraszam bardzo, mam tutaj problemy techniczne.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałem powiedzieć: ten procedowany dziś punkt został wprowadzony do Sejmu w 2016 r. i dane, których się w tym projekcie używa, żeby wyliczyć, co z tym zrobić, są z 2014 r. Te dane są oczywiście niewłaściwe. Tam chodzi nie tylko o kwoty, ale przede wszystkim etatów nauczycieli w tym momencie mamy chyba ze 100 tys. mniej, więc wiadomo, że to się wszystko zdezaktualizowało.

    Na początek chciałem powiedzieć, co przechodziłem jako młody nauczyciel 10 lat wcześniej, niż ten punkt został wprowadzony. Zaczynałem wtedy karierę nauczyciela, byłem nauczycielem stażystą i pamiętam swoje wypłaty, ponieważ to państwo ustala wysokość wypłat. Wtedy dostawałem dwa przelewy. Jeden przelew to była moja pensja, a drugi przelew, na kilkadziesiąt złotych, to było wyrównanie do najniższej krajowej. Państwo ustala pensje nauczycielom i to państwo sobie pozwoliło na ustalenie takiej pensji dla nauczyciela stażysty, poniżej najniższej krajowej, co było z oczywistych względów nielegalne, więc trzeba było to za każdym razem, co miesiąc, wyrównywać, tak jakby nie można było po prostu tej pensji ustalić na wyższym poziomie.

    Dokładnie to samo odbywa się od kilku lat, gdy Prawo i Sprawiedliwość sztucznie podwyższa najniższą krajową. Tym samym jest zmuszone do tego, żeby podwyższać pensje nauczycieli. Mieliśmy już dyskusję w komisji edukacji na ten temat, to już było omawiane, w jakim stopniu państwo partycypuje w subwencji oświatowej i ile musi do tego dorzucić samorząd. Z oczywistych względów samorządy podnosiły kwestię, że nie są w stanie sfinansować tej zabawy najniższą krajową i wiecznych podwyżek, w przypadku gdy w systemie mamy 550 tys. nauczycieli. To jest największa grupa zawodowa w Polsce. W związku z tym, że państwo nie chce w tym partycypować, środowiska nauczycielskie i samorządowe z oczywistych względów się burzyły. Usłyszałem od posła Dolaty z Prawa i Sprawiedliwości na posiedzeniu komisji, że przecież szkoły nie są państwowe tylko samorządowe i to, że państwo cokolwiek dorzuca, to jest dobra wola państwa, więc powinniśmy być wdzięczni za to, że dorzuca cokolwiek. Pójdźmy tym tropem. Wiem doskonale, że ten punkt, który dzisiaj wprowadzany jest przez Sejm, będzie odrzucony przez Prawo i Sprawiedliwość dokładnie z tych samych powodów. Natomiast tutaj chodzi o zmianę systemową, która ma doprowadzić do tego, że dyrektor szkoły nie będzie administratorem budynku, tylko będzie właścicielem szkoły. Ten dyrektor powinien mieć możliwość zatrudnienia nauczyciela na dowolnych warunkach, takich, jakie uważa za stosowne. Nauczyciele powinni funkcjonować na wolnym rynku, powinni walczyć o to, żeby mieli jak najlepsze kwalifikacje, które pozwoliłyby im uzyskać większe wypłaty. Powinni wyjść, tak jak powiedziałem, na rynek, na którym dyrektorzy będący właścicielami szkół biją się o tych najlepszych specjalistów, a nie odbywać staż, by potem być nauczycielem kontraktowym, mianowanym, dyplomowanym, gdzie rzeczywiście te awanse, z których później wynikają podwyżki, są głównie wynikiem zasiedzenia i nie trzeba dużo zrobić poza tym, że się siedzi w szkole i swoje lata tam się odsiedzi.

    Ten system jest postawiony na głowie, a Związek Nauczycielstwa Polskiego poprzez swój projekt proponuje, żeby jeszcze bardziej go zabetonować i w jeszcze większym stopniu oddać szkolnictwo państwu. My uważamy, że to jest od samego początku do końca zły system, który należy zmienić. Pierwszym krokiem do tego może być bon oświatowy, o którym mówimy cały czas, ale ten krok musiałby całkowicie przemeblować sytuację, w której państwo partycypuje w tym, co samorząd musi zrobić ze szkolnictwem. Szkolnictwo samorządowe w oczywisty sposób jest przekształcane w coś paraprywatnego albo prywatnego, ponieważ samorządy nie dają sobie rady z tymi pieniędzmi, które mają. Naszym zdaniem im mniej państwa w szkolnictwie, tym lepiej. Im mniej samorządowych działań w szkolnictwie, tym lepiej. Szkolnictwo powinno być całkowicie prywatne, a krokiem do tego jest doprowadzenie do sytuacji dokładnie odwrotnej niż zaproponowana w projekcie Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dlatego Konfederacja będzie przeciwko temu projektowi. (Dzwonek) Dziękuję bardzo.

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.