Zgłoś uwagi

Senator Alicja Chybicka - Wystąpienie z dnia 27 lutego 2020 roku.

Informacja Ministra Zdrowia w sprawie sytuacji epidemiologicznej związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
125 wyświetleń
0

Senator Alicja Chybicka:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Panie Ministrze, ja mam zasadnicze pytanie. Powiedział pan, że 80% osób przejdzie tę infekcję bezobjawowo lub będzie miało lekkie objawy. Oczywiste jest, że te osoby zakażają, chodzą wśród nas i zapewne już w tej chwili jest tych osób wiele.

Wracam do tego przypadku. Czy pan podtrzymuje to, co pan powiedział, że my jesteśmy dobrze zabezpieczeni? Jakie to jest zabezpieczenie, skoro te osoby chodzą, nie są nigdzie wzywane, nie są kontrolowane i rzeczą wiadomą jest to, że tych osób jest coraz więcej? Jest ich już niewątpliwie dużo i krążą między nami. To jedno.

Pytanie drugie. Jaka jest jakość tych testów? Jaką one mają akredytację? Testy genetyczne na badania wirusologiczne są dosyć dokładne. Czytam dzisiejszą gazetę, „Dziennik Łódzki”: u kobiety potwierdzono, test jest dodatni w kierunku badania na koronawirusa, ma powtórzony ten test. Niby dlaczego? Ja dosyć długo pracuję i wiem, że my nie powtarzamy testów genetycznych po 100 razy. Czy te testy są do niczego? Czy to są, nie wiem, z jakiejś najniższej półki? O co tu chodzi? Dlaczego powtarza się test u kobiety, która przyleciała z Tajlandii, przyleciała, była objawowa, łykała antybiotyk? To nie jest przypadek który nie jest podejrzany. Wychodzi wynik dodatni, a pan mówi, że to nie jest przypadek. To ja pytam: to jaki ma być przypadek? Czego potrzeba, żeby pan powiedział, że to jest przypadek?

Kolejna rzecz: maseczki. Te zwykłe maseczki chirurgiczne przepuszczają wirusy, generalnie rzecz biorąc, są do niczego. Jakie maseczki powinni mieć obywatele, jeżeli rzeczywiście chcą się uchronić przed wirusem?

(Głos z sali: I gdzie one są?)

Gdzie je można kupić? Skąd je wziąć?

Dlaczego w styczniu, 30 stycznia pandemię ogłasza WHO, a Polska nie wprowadza żadnych ostrzeżeń?

(Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Waldemar Kraska: Nie ogłosiła pandemii.)

Ogłosiła, że ten wirus zagraża pandemią.

(Głosy z sali: Nie ogłosiła.)

Pandemia to jest określenie wiadome. Pan minister Pinkas doskonale by to wytłumaczył, że to oznacza, że prędzej czy później przyjdzie to do każdego kraju.

To dlaczego po 30 stycznia pozwolono wyjechać rzeszom ludzi z województwa mazowieckiego i dolnośląskiego na ferie? Do Wrocławia przyleciały samoloty z Włoch oraz przyjechali ludzie autobusami. Nikt nie mierzył temperatury, nikt nie robił w ogóle niczego. Autokary w ogóle nie są kontrolowane, o samochodach prywatnych nie wspomnę. Nie było żadnego ostrzeżenia. Są ostrzeżenia dotyczące wyjazdów do Tajlandii, ale Polak, jak to Polak, jak wydał już jakiś pieniądz, to do Tajlandii leci, ryzykując życie nie tylko własne, ale też innych obywateli. Dlaczego nie ma jakichś bardziej radykalnych metod?

Proszę państwa, to może brzmi ostro, ale w momencie, kiedy ta pandemia przyjdzie – a zapowiada to WHO, nie byle kto – to wtedy będziemy żałować, że tych wszystkich obostrzeń nie było, bo okaże się, że wiele osób wśród nas nosi tego wirusa bezobjawowo i zakaża. A ludzie w podeszłym wieku, w immunosupresji, z alergiami, z innymi chorobami, takimi jak cukrzyca, jak nowotwory, będą umierać.

Panie Ministrze, gdzie pan chce położyć tych chorych, do jakich respiratorów ich podłączyć? Gdzie pan ma wolne respiratory? Niech pan nie rzuca takimi liczbami, bo ja pracuję w szpitalu i wiem, że u nas nie ma ani jednego wolnego respiratora. Skąd pan je weźmie? Czy pan odłączy tych, co są do tych respiratorów podłączeni? Ile ma pan wolnych respiratorów w Polsce? Ile pan ma płucoserc? No, powiedzmy, że ma pan gdzieś te wolne respiratory, ja panu wierzę, ufam, tylko niech pan powie, ile ich jest i gdzie one są. Załóżmy, że ma pan te wolne respiratory, ale choremu już całkiem wysiadają płuca, nie przenoszą tlenu, i on musi dostać płucoserce. Skąd je pan weźmie? Jak będzie pan ratował życie ludzi w wieku podeszłym i z innymi chorobami? No, uznamy, że nic nie da się z nimi zrobić, trudno.

(Wicemarszałek Bogdan Borusewicz: Dziękuję, Pani Senator…)

Ja tego nie chcę słyszeć. Życie jest bezcenne.

Wicemarszałek Bogdan Borusewicz:

Dziękuję, Pani Senator.

Proszę państwa, informuję, że główny inspektor sanitarny, pan minister Pinkas, przed godziną 12.00 będzie musiał jechać do KPRM, bo tam będzie narada dotycząca tej kwestii. W związku z tym, jeżeli są pytania do niego, to proszę je zadawać do tego czasu.

(Głos z sali: Jest minister…)

A zostanie, jak rozumiem, pan minister.

(Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Waldemar Kraska: Tak jest.)

Proszę uprzejmie.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Waldemar Kraska:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Pani Senator, jesteśmy w tej Izbie nie pierwszy rok. Ja jestem naprawdę zdziwiony pani zachowaniem w tej chwili. Jest pani profesorem medycyny i naprawdę wie pani doskonale, jak lekarze powinni się zachowywać w tej sytuacji. Takie podgrzewanie emocji w tym miejscu naprawdę nie służy nam wszystkim. (Oklaski)

(Senator Krzysztof Brejza: Nie klaszczcie, bo śmiesznie wyglądacie.)

Mówi to pani bardzo emocjonalnie. Ja zawsze lubię z panią rozmawiać, znam panią i wiem, że pani podchodzi do tego bardzo poważnie, ale naprawdę nie straszmy Polaków w tej chwili. Nie straszmy Polaków, bo nie ma w tej chwili takiej potrzeby.

Jeśli chodzi o te testy, które powtarzamy, to ja tylko przypomnę, że w przypadku tej trzydziestki, która przyleciała do Polski z Wuhan i była we Wrocławiu, powtarzaliśmy test 3 razy. Pani mówi, że to jest za dużo. My chcemy mieć pewność, i to nawet nie 100-procentową. My chcemy mieć 200-procentową pewność, że te wyniki naprawdę są u nich ujemne. I nie dziwcie się, że czasem powtarzamy te testy. Robimy to, żeby naprawdę mieć pewność, że ta osoba, która przechodzi badania, ma wynik ujemny.

Ciągle pojawia się aspekt tych maseczek. Szanowni Państwo, ja jako chirurg całe życie przepracowałem w maseczce chirurgicznej. Ta maseczka służy do tego, żebym to ja nie zakaził pola operacyjnego. Ja, potencjalny chory, jeżeli mam katar, jeżeli kicham, noszę maseczkę, żeby tego pola nie zakazić. Pacjent, który leży i jest operowany, nie ma maseczki. Dlatego sama maseczka, która w tej chwili jest tak popularna, nie uchroni nas przed zarażeniem koronawirusem. Podkreślam to, po raz którychś to mówię: nie uchroni. Jeżeli jesteśmy przeziębieni, mamy kaszel, kichamy, to zasłaniajmy usta. Jeżeli chcemy, żeby robiła to maseczka, to proszę bardzo, ale jeszcze raz powtarzam: nie uchroni nas ona od zakażenia czy to wirusem grypy, czy to koronawirusem.

Nieprawdą jest też to, co pani powiedziała, czyli to, że powracające z zagranicy autokary nie są przez nas sprawdzane.

(Senator Wadim Tyszkiewicz: Błagam…)

Jest prawdą, że jeżeli… To znaczy nikt nie stoi na granicy, bo nie ma takiej potrzeby w tej chwili. Jeżeli do placówki MSZ we Włoszech są zgłaszane informacje, że taki autokar wraca, to państwowy inspektor sanitarny kieruje tam swoje służby i służby na miejscu kontrolują sytuację w tym autokarze. Ja osobiście 3 takie autokary, które zgłosiły… One były w Cieszynie przez naszych inspektorów kontrolowane. I to jest prawda.

Oczywiście ruch samochodów osobowych nie jest pod taką kontrolą. No, trudno wymagać, żebyśmy do każdego obywatela, który wrócił z Włoch, docierali osobiście. Wysłane informacje SMS-owe są na tyle czytelne, że jeżeli mamy problem zdrowotny, to wiemy, gdzie i jak się zgłosić.

Czy pan minister może uzupełni…

(Rozmowy na sali)

Wicemarszałek Bogdan Borusewicz:

Dobrze, oczywiście.

(Rozmowy na sali)

Panie Ministrze, nikt tutaj nie podgrzewa atmosfery, ale jest problem. Prosiłbym ze swojej strony…

(Senator Robert Mamątow: No jak to nie? Przecież słychać.)

(Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Waldemar Kraska: Ja jestem bardzo spokojny.)

…żeby było mniej polemiki, a więcej spokoju i informacji. Każdy senator ma prawo zadać pytania, a zaniepokojenie jest ogólne i m.in. stąd ta informacja tutaj. Ja bym prosił wszystkich o spokojne zadawanie pytań, prosiłbym także pana ministra o niekonfrontacyjne odpowiedzi.

Proszę bardzo, pan minister Pinkas.

Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas:

Dziękuję bardzo, Panie Marszałku.

Wysoka Izbo!

Pani Profesor, Pani Senator, wykonujemy testy, które są oczywiście testami bardzo nowoczesnymi. Jeszcze 2 miesiące temu nikt takich testów nie miał, jeszcze półtora miesiąca temu te testy były wyłącznie w laboratoriach referencyjnych. Na początku były 2 takie laboratoria – pierwsze było w Charité, drugie w Rotterdamie. Tam wysyłaliśmy pierwsze próbki, ponieważ na świecie czy w Europie były tylko 2 laboratoria. Później powiększono liczbę laboratoriów referencyjnych o 6 następnych. Kiedy tylko było to możliwe, kiedy mieliśmy sekwencje nukleotydów wirusa, RNA, kiedy dostępne były wzorce genetyczne, uruchomiliśmy 2 linie diagnostyczne. Jedna jest w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, gdzie pracują wybitni diagności laboratoryjni i wirusolodzy, którzy wiedzą, że żeby wypuścić wynik, muszą być przekonani o tym, że jest to wynik, który zabezpiecza pacjenta, a także otoczenie w tej sytuacji. Często te wyniki są powtarzalne, ponieważ te testy są na tyle świeże, że wygląda na to, iż mogą mieć pewną nadczułość, jak to zwykle bywa w sytuacji badań genetycznych wirusa. Przypominam państwu, że badamy tutaj obecność wirusa, nie wytworzone przeciwciało. To jest skomplikowany proces wymagający odpowiedniej aparatury i świetnie wykształconych diagnostów laboratoryjnych. Zaręczam, Pani Profesor, że uzyskujemy te testy od firm, które spełniają wszystkie kryteria dopuszczania takich testów do działań diagnostycznych związanych z materiałem ludzkim. To nie są testy dla kotów, które nam kiedyś oferowano, były takie sytuacje. Swoją drogą, koty chorują na koronawirusy, mają zapalenie otrzewnej.

Bardzo wiele sytuacji musiało zostać przeanalizowanych, żebyśmy wdrożyli takie linie diagnostyczne na takim sprzęcie, który daje nam pewność, że wynik jest prawidłowy. Do tej pory obowiązuje nas, Pani Profesor… Jeżeli mamy wynik dodatni, to możemy wysłać go do referencyjnych laboratoriów celem sprawdzenia, właśnie do Charité, z którym mamy najbliższy kontakt. Nawiązaliśmy zresztą z nimi kontakt pierwszego dnia, już w momencie, kiedy zostali powołani jako laboratorium referencyjne. Tak że zaręczam, że nie kupujemy niczego z dolnej półki – kupujemy to, co da Polakom największe bezpieczeństwo, a lekarzom i diagnostom laboratoryjnym pewność, że wyniki dobrze będą służyć ewentualnej terapii i że są po prostu wiarygodne i walidowane.

Bardzo cieszę się, że pani powiedziała o diagnostyce. Muszę tutaj powiedzieć, że jest jedna grupa zawodowa, która jest niedoceniana. To są diagności laboratoryjni. Oni zamknięci za drzwiami laboratoriów są zupełnie niewidoczni, a to oni mają wręcz kluczową rolę w tej chwili w rozpoznawaniu wirusa i w walce z tymi wirusem. W tej chwili te badania wykonywane są także w laboratoriach klasy BSL-3, co nie jest konieczne. Być może będzie takie pytanie. My mamy dyspozycję… Ja sam wydałem rekomendację po naradzie eksperckiej, że możemy wykonywać te badania także w laboratorium o niższej klasie zabezpieczenia, czyli np. w laboratoriach, które są w wojewódzkich inspektoratach sanitarnych, wojewódzkiej inspekcji sanitarnej. Jest ich 6. Pierwsze, w Olsztynie, od przedwczoraj wykonuje badanie, następne czekają na testy i pewnie dzisiaj w nocy któreś kolejne uruchomi swoją linię diagnostyczną. Mamy wrażenie, a nawet pewność… Przepraszam, nie można tu używać słowa „wrażenie”. Mamy pewność, że do połowy następnego tygodnia 6 laboratoriów będzie pod pełną parą, chociaż mam nadzieję, że nie będzie trzeba wykonywać nadmiernej liczby badań. Rząd zakupił bardzo dużą liczbę testów w centralnym zakupie. Mamy możliwość rozszerzenia tych badań także o ośrodki akademickie, o szpitale, które dysponują termocyklerami, czyli urządzeniami, które są używane do tego, żeby prowadzić tę diagnostykę. Akurat jesteśmy dość bogaci, jeżeli chodzi o urządzenia. Do tej pory moce przerobowe obu tych laboratoriów były absolutnie wystarczające, ale chcemy mieć pewność i robimy rzeczy z absolutnym naddatkiem, żebyśmy wszyscy mieli poczucie bezpieczeństwa i żeby dostęp do tych badań był maksymalnie dobry. Jeżeli padnie pytanie o to, dlaczego robimy to tak długo, to powiem, że m.in. dlatego, żeby gromadzić materiał i robić to pewnymi falami, ponieważ to jest bardzo drogie badanie. Najtańszy test, jaki jest obecnie dostępny na rynku, kosztuje ok. 240 zł plus to, co trzeba do tego dołożyć, czyli pracę diagnostów laboratoryjnych i ciąg pracy laboratoryjnej. A więc jest to bardzo drogie. Ale nie robimy tego dlatego, żeby oszczędzać, tylko po prostu dlatego, żeby racjonalnie wykorzystywać wszystkie materiały, które w tej chwili mamy. Był bardzo duży problem z dostępem do wzorca genetycznego. Cały świat chciał mieć go nagle w tym samym czasie. My powinniśmy zrobić zakup…

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Gabriela Morawska-Stanecka)

Wicemarszałek Gabriela Morawska-Stanecka:

Panie Ministrze, bardzo przepraszam, ale ponieważ pana czas się kończy (...)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń senatora
Ocena
4.3
Pozycja w rankingu:
77
Liczba głosów: 8
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.