Zgłoś uwagi

Senator Barbara Zdrojewska - Wystąpienie z dnia 05 lutego 2020 roku.

Ustawa o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o opłatach abonamentowych

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
4 wyświetleń
0

Stenogram

Senator Barbara Zdrojewska:

Zwykle jest tak, że przygotowujemy sobie jakąś wypowiedź, a później, po wysłuchaniu naszych gości, w tym przypadku pana ministra i szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, trzeba się odnieść do tego, co usłyszeliśmy, niemniej jednak ile razy panów gościmy – a to już jest kolejny raz, gdy rozmawiamy na ten sam temat – przebiega to dosyć podobnie: nic nie wiemy, nie znamy się, nie słyszeliśmy, nie mamy pojęcia, nie mamy prawnych możliwości sprawowania kontroli nad telewizją publiczną. Wynika z tego, że telewizja publiczna jest kompletnie niekontrolowana, nikt jej nie kontroluje.

I potem ja słyszę, że moje pytanie… Jak ja dopytuję o program, jak dopytujemy tu o misję, o różnego rodzaju rzeczy, to słyszymy od panów, że to są pytania w ogóle nie na temat, że to w ogóle nie dotyczy ustawy. W jaki sposób, Szanowni Państwo, ma to nie dotyczyć ustawy, skoro mówimy o tak gigantycznej kwocie 2 miliardów zł? To jest kwota, która… Po raz pierwszy tak wysoka kwota zostaje przekazana telewizji bez żadnych specjalnych uzasadnień, bez niczego.

Mówiłam tutaj, że poprzedni prezesi dokonywali naprawdę ogromnych oszczędności, musieli zwalniać pracowników ze względów ekonomicznych, żeby media działały zgodnie z oczekiwaniami. Zresztą program był bardzo dobry i nie było takich problemów jak w tej chwili. Tymczasem te 2 miliardy zł idą w tej chwili na propagandę, na nierzetelne informacje, na to, co byśmy nazwali… co ludzie nazywają partyjną telewizją, telewizją jednej opcji. A państwo mówią… panowie mówią, że nic nie wiedzą, nie odpowiadają za to, „nie do nas takie pytania” itd. Szanowni Państwo, to dlaczego w takim razie państwo do tej pory nie przygotowali takiej ustawy, które by dawała wpływ społeczny, publiczny na program telewizji publicznej? Słynną ustawą z 2016 r… przepraszam, z… tak, dobrze mówię, z 2016 r… nie, ustawą z 2015 r. państwo ubezwłasnowolnili Krajową Radę Narodową…

(Głos z sali: Narodową?)

No, ja się tak mylę, ale to nie jest przypadek.

Ubezwłasnowolniliście Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, a utworzyliście radę mediów publicznych i dlatego właściwie nikt nie ma żadnego wpływu na media publiczne, żadnej kontroli nad mediami publicznymi. Szanowni Państwo, my po prostu nie wiemy, na co te 2 miliardy zł pójdą, nie mamy pojęcia. A jeżeli misją są takie programy jak program „Kasta”, jeżeli misją są „Wiadomości”, które szczują na ludzi, na całe grupy społeczne, na lekarzy, na rezydentów, na nauczycieli, na samorządowców, na prezydentów miast… Pamiętamy, co się stało z panem prezydentem Adamowiczem. My nie oskarżamy mediów publicznych o bezpośrednie przyczynienie się do tej śmierci. My oskarżamy media publiczne o to, że ten hejt, ta nienawiść, która z mediów publicznych, z ekranów codziennie się wylewa i trafia do ludzi… Po prostu ludzie tym nasiąkają, takie osoby jak właśnie morderca pana prezydenta Adamowicza.

Ale wracam do tej ustawy. Pan rzecznik praw obywatelskich podczas dyskusji wczoraj przypomniał o wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2016 r., według którego wyłączenie Krajowej Rady z wpływu na kadry mediów publicznych jest niekonstytucyjne. Mamy do czynienia z aktem łamania prawa. Wyrok do dziś nie został wykonany i to świadczy o bierności władz, które doprowadziły do takiego upadku. Bo tak był zatytułowany jeden z raportów Instytutu Bronisława Komorowskiego, tzn. w tytule użyto słowa „upadek”. I to jest właściwe słowo, jeżeli chodzi o media za tzw. dobrej zmiany.

Pan minister, który w tej chwili wyszedł, bo uważa, że właściwie nie musi odpowiadać ani w ogóle się wypowiadać, w odpowiedzi na jedno z pytań senatorów odmówił oceny telewizji. Powiedział, że nie będzie tym się zajmował, uważa to za wysoce niewłaściwe i że w ogóle politycy, a zwłaszcza członkowie rządu, nie powinni takimi ocenami się zajmować. To ja tu przytoczę słowa pana ministra Glińskiego, wspominał już o tym mój szanowny kolega Marcin Bosacki. Pan minister po wizycie w telewizji w 2016 r., zdenerwowany, ponieważ telewizja nieodpowiednio poruszyła sprawy dotyczące jego małżonki, zarzucił Telewizji Polskiej brak profesjonalizmu, uznał, że wszyscy tam oszaleli z tymi grafami pokazującymi powiązania w organizacjach pozarządowych. „Przykro mi, że po zmianie politycznej, na którą tyle lat harowałem – mówił minister – w TVP jest taki dom wariatów”. Pytania dziennikarza określił jako populistyczno-propagandowe – notabene to był dziennikarz, którego nazwisko już dzisiaj wymieniłam, prowadził on te wiadomości, w których wielokrotnie szkalowano pana marszałka Grodzkiego – i ocenił, że jako socjolog, który od 30 lat zajmuje się trzecim sektorem, ma większy mandat, by oceniać organizacje pozarządowe, niż publicysta Stanisław Janecki, i wyszedł ogromnie zdenerwowany. Po tym była wielka awantura na ten temat, wszyscy się tłumaczyli, a pan minister został skrytykowany przez swoich kolegów. A ja powiem, że pan minister był tam już w czasach tzw. telewizji dobrozmianowej, i powiem: Panie Ministrze Gliński, pan miał rację, całkowitą rację – propaganda, manipulacja. I do dzisiaj tak jest.

Po pierwsze, chciałabym powiedzieć, że ministrowie się wypowiadają, czyli pan Lewandowski mijał się z prawdą, mówiąc, że się nie wypowiadają, bo politycy wypowiadają się na ten temat. Chciałabym powiedzieć, że słowa pana ministra Glińskiego są całkowicie aktualne do dzisiaj. I powiem, że wtedy zaczęły się w ogóle głosy na temat jakości…

Nie wiem, czy państwo wiecie, ale jeśli chodzi o pana prezesa Kurskiego, to nie jest nasz nowy pomysł, że my jako komisja przyjęliśmy takie stanowisko, że chcemy odwołać władze odpowiedzialne za to, co się dzieje w TVP. Już był taki pomysł chyba 2–3 lata temu – nie pamiętam – i miał być już nawet wniosek Rady Mediów Narodowych, ale pan prezes Kaczyński stwierdził, że…

(Głos z sali: Już nie…)

Proszę?

Właściwie już był odwołany, czuł się odwołany, ale pan prezes Kaczyński stwierdził, że pan Kurski pozostanie na tym stanowisku

(Senator Leszek Czarnobaj: Po konsultacji z niezależnym źródłem.)

Słuchajcie, Państwo, wszyscy wiemy, że pan prezes Kurski został na mocy decyzji pana prezesa Kaczyńskiego i że nie ma w tej chwili w kraju po stronie rządzących takiej osoby, która by się temu sprzeciwiła. To wszyscy wiemy. Mamy do czynienia z zupełnie patologiczną sytuacją, w której o tym, kto jest prezesem telewizji, kto ma zostać, a kto ma odejść, decyduje inny prezes, partyjny prezes. To się, proszę państwa, nie dzieje w żadnej telewizji publicznej na świecie, to się nie dzieje nigdzie.

(Senator Leszek Czarnobaj: W Rosji.)

(Senator Magdalena Kochan: W Rosji i na Białorusi.)

W Rosji i na Białorusi, właśnie. To nigdzie się nie dzieje w krajach zachodnich, nigdzie.

I chciałabym państwu powiedzieć, że zrobiliśmy krok ku mediom w stylu wschodnim i tkwimy w tym do dzisiaj. Ja chciałabym oskarżyć ministra kultury, Radę Mediów Narodowych, Krajową Radę o bierność, dlatego że należy zmienić ustawę, należy upublicznić media, tzn. odebrać je władzy jednego prezesa, jednej partii i sprawić, żeby te media były publiczne.

W czasie dyskusji, którą przeprowadzaliśmy na posiedzeniu komisji kultury, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, co by było, gdyby ta telewizja była normalna, tzn. gdyby doszło do takiej sytuacji, że zamiast budzić nienawiść do lekarzy, do sędziów, do Jurka Owsiaka, do pani rezydentki Katarzyny Pikulskiej, telewizja publiczna zajęłaby się dobrymi sprawami, zajęłaby się tym, czym powinny zajmować się media publiczne, tzn. znaczy godzeniem ludzi, nie dzieleniem, czyli stworzeniem takiej sytuacji, w której Polacy poczują jakąś wspólnotę narodową, a nie takiej, że są wykluczani z tej wspólnoty. Telewizja publiczna, która by dawała nam wspaniałe programy kulturalne, która by też uczyła ludzi tolerancji, która by pokazywała dobre praktyki, pokazywała organizacje pozarządowe, pokazywała, jak wiele robią samorządy w Polsce, a nie szczuła, atakowała i tak naprawdę doprowadzała do tych ogromnych rowów, gigantycznych podziałów w społeczeństwie, jakie mamy w tej chwili. Telewizja publiczna jako jedyna poza politykami jest współodpowiedzialna za to, że mamy w Polsce takie podziały.

I prezes Kurski, który wczoraj zachowywał się w ten sposób, w jaki się zachowywał, jest tylko i wyłącznie w tej chwili niekontrolowanym przez nikogo…

(Wicemarszałek Bogdan Borusewicz: Pani Senator, poprosiłbym o rekapitulację, bo już minęło 10 minut.)

…nominatem prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń senatora
Ocena
5
Pozycja w rankingu:
6
Liczba głosów: 2
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.