Zgłoś uwagi
Twoje opinie lub sugestie

Poseł Michał Kamiński - Wystąpienie z dnia 14 marca 2019 roku.

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2019 roku – debata średnia

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
211 wyświetleń
0

17. punkt porządku dziennego:

Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2019 roku.

Poseł Michał Kamiński:

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Dzieci, kiedy je wychowujemy, możemy oceniać po intencjach, jakie im przyświecają. Polityków, zwłaszcza w tak żywotnej sprawie, jaką jest polityka zagraniczna, oceniamy po skutkach ich działań. Od oceny intencji jest Bóg albo historia, ale marne to jednak pocieszenie dla żyjących tu i teraz świadków tych działań. Zbyt często w naszych dziejach zgubnym, przypłaconym krwią Polaków i niepodległością ich ojczyzny działaniom naszych przywódców towarzyszyły jak najszczytniejsze intencje. Zbyt często także u podstaw naszej polityki leżały: myślenie życzeniowe, fantasmagorie, fobie i nierealistyczne plany. Zbyt często fanatyzm pomieszany z fałszywym idealizmem prowadził do utraconych szans, perspektyw, do klęsk po prostu. Władysław Warneńczyk przypłacił to życiem w niepotrzebnej Polsce, a potrzebnej obcym, a przede wszystkim Rzymowi, wojnie z Turcją. Zygmunt III Waza, kierowany religijnym fanatyzmem, zaprzepaścił dla Polski szanse na tron moskiewski, a skutkiem naszych dwóch największych powstań w XIX w., co było wywołane brakiem jakiegokolwiek realizmu, były nie tylko niezliczone ofiary, ale i realne cofnięcie się żywiołu polskiego najpierw z Kijowszczyzny, a później z dużej części reszty tzw. guberni zachodnich.

    Nie bez kozery, panie ministrze, tak istotna część naszej narodowej celebry i naszej narodowej pamięci zbudowana jest wokół wspominania rzeczywiście dramatycznych klęsk i porażek. O dziwo, skądinąd nie przeszkadza to celebransom za każdym razem dziękować Bogu za szczególne wywyższenie naszego narodu. Niestety, panie ministrze, formalnie kierowana przez pana, a faktycznie przez kogoś zupełnie innego, polska polityka zagraniczna idzie tym utartym, choć złym szlakiem. Już na poziomie obecnej ideologii państwowej za największy powód do dumy uznaje się zniszczenie stolicy w powstaniu, a później bratobójczą wojnę domową, zaś okrągły stół, bezkrwawy powrót do wolności, integracja europejska, pojednanie z sąsiadami i wreszcie niemający precedensu sukces gospodarczy naszej ojczyzny są w oczach decydentów hańbą, zdradą i ruiną. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

    Z takiej filozofii, w której następuje zupełne odwrócenie pojęć, gdy porażka i szlachetna, ale jednak głupota są cnotami, zaś realizm i wykorzystywanie szans - zdradą, nie może wyniknąć nic dobrego. I nie wynika. Polityka zagraniczna nie może służyć psychoterapii samozwańczych zbawców Polski (Wesołość na sali, oklaski), a służyć musi realnemu narodowi, żyjącemu w realnym a nie urojonym świecie.

    Panie Ministrze! Jest jeden zasadniczy wyznacznik polskiego interesu narodowego, wyrastający ponad doraźne rozwiązania prawnomiędzynarodowe i siłą rzeczy zmienne gry dyplomacji i polityki. Tym wyznacznikiem jest nadrobienie dystansu cywilizacyjnego, jaki dzieli nas od Zachodu. Fakt osamotnienia i klęski Polski w 1939 r. miał oczywiście wiele przyczyn. Były wśród nich niemająca pokrycia w realiach narodowa fanfaronada, odpychający od nas opinię publiczną Zachodu wizerunek państwa niedemokratycznego i ksenofobicznego, państwa, które ledwie rok wcześniej haniebnie wykorzystało politykę Hitlera przeciw braciom Czechom i wzięło udział w rozbiorze ziem czeskich, przez które staliśmy się częścią Zachodu, właśnie od nich przyjmując chrześcijaństwo.

    (Poseł Grzegorz Długi: No, spokojnie z tymi czeskimi....)

    Tak, tego Zachodu, który dla wszystkich, z wyjątkiem dyktatorów i fanatyków różnej maści, jest symbolem sukcesu, dobrobytu i bezpieczeństwa, a nie zgnilizny moralnej i rozpusty.

    Dziś, po kilku wiekach, które nie były dla nas łaskawe, nadrabianiu kilkusetletnich zaległości służyła i służyć ma integracja z Zachodem, integracja militarna, gospodarcza i kulturowa. Niestety w tej fundamentalnej sprawie mamy problem. I nie chodzi tutaj o sprzeczne sygnały, czy flaga Unii Europejskiej to przysłowiowa szmata, czy Polska w sercu Europy. To ostatecznie tylko słowa. Tu chodzi o realne skutki obecnej polityki waszego obozu, mierzone naszym wizerunkiem i naszymi wpływami, mierzone wreszcie realną gotowością ponoszenia ryzyka przez naszych partnerów w imię tych polskich interesów. Takie ryzyko podjął 20 lat temu Bill Clinton i reszta sojuszników, gdy wbrew groźbom Moskwy przyjęli nas do NATO. Dziś, po 20 latach, bliskowschodnia konferencja zorganizowana przez Amerykanów w Warszawie nie tylko stała się dla nas źródłem upokorzeń, ale niestety udowodniła wszystkim, jak niewiele dziś znaczymy pod waszymi rządami. I marnym pocieszeniem jest tu swoisty rekord świata, jakim jest jednoczesne skłócenie nas z Izraelem i Iranem, dwoma śmiertelnymi wrogami. Naprawdę nie o takie cuda nam chodzi.

    Panie Ministrze! Z działalności pańskich ambasadorów zapamiętamy odkręcenie tabliczki z nazwiskiem Donalda Tuska w przedstawicielstwie w Brukseli i kuriozalne wystąpienie naszego przedstawiciela w Berlinie, który zdumionym Niemcom bredził o ruinie, do której rzekomo doprowadził Polskę rząd PO-PSL.

    Panie Ministrze! Dzisiejsze pańskie przemówienie - choć czasem zgrabne retorycznie, to skądinąd trudno nazwać je lapidarnym i spektakularnym - obciążone jest niestety zasadniczą wadą, wadą swoistej politycznej schizofrenii, która jest udziałem obozu politycznego, z którym ze szkodą dla swoich niewątpliwych talentów dyplomatycznych i kwalifikacji moralnych był się pan łaskaw związać. Otóż co porządniejsi z was doskonale zdają sobie sprawę, w jakiej ruinie znajduje się dziś nasza wiarygodność i wizerunek na arenie międzynarodowej. I albo z pobudek niskich, czyli z chęci zamydlenia oczu ciemnemu ludowi, albo być może z pobudek wysokich, by po prostu ratować, co się da, i przed Polską i światem robić dobrą minę do złej gry, udają, że w zasadzie wszystko jest normalnie. A przecież, panie ministrze, wszystko normalnie nie jest. I doskonale pokazuje to ten żałosny obrazek, gdy upokorzona przed całą Europą po głosowaniu 27:1, w którym występowała przeciwko swojemu własnemu rodakowi, byłemu polskiemu premierowi, pani Beata Szydło była na Okęciu witana kwiatami. Oczywiście to nie za pana czasów, to za czasów pańskiego poprzednika.

    Panie Ministrze! Niech pan nam powie szczerze: Czy za pana rządów liczba nieprzychylnych dla Polski materiałów, w tym tych najbardziej bolesnych, mówiących o rzekomych polskich obozach zagłady, w światowych mediach wzrosła, czy zmalała? Oczywiście wzrosła. I to nie za sprawą antynarodowych spisków, a po prostu na skutek idiotycznej, szkodliwej nowelizacji ustawy o IPN. (Oklaski)

    Panie Ministrze! Pańskie czasem zręczne retorycznie przemówienie było jednak w dużej mierze przemówieniem bajkowym. Mówiło o polityce zagranicznej z bajki, w której - jak pan pięknie recytował - politykę zagraniczną tworzą rząd, izby parlamentu, prezydent i obywatele.

    Panie Ministrze! Bajka to wobec takiego opisu najłagodniejsze z określeń, bo wszyscy doskonale wiemy, skąd płyną dla pana dyspozycje i rozkazy. Tylko gdzieniegdzie, mówiąc o realnych problemach, ocierał się pan o rzeczywistość, jak wtedy, gdy z niepokojem konstatował pan słuszną, naszym zdaniem, zasadę, by beneficja finansowe związane z członkostwem w Unii powiązać z poszanowaniem zasad obowiązujących w Unii. To nic złego, panie ministrze, to gwarancja, że żaden dyktator czy dyktatorek nie będzie używał europejskich pieniędzy do budowania autorytarnej satrapii. (Oklaski) Bo Unia to nie bankomat, panie ministrze, to wspólnota wartości, wspólnota, w której nie ma państw, narodów, ani obywateli lepszego i gorszego sortu.

    Panie Ministrze! Wyraził pan zaniepokojenie skutkami dla Polski lizbońskiego systemu budowania większości. Proszę porozmawiać o tym z liderem pańskiego ugrupowania. Na pewno pana uspokoi, bo to jego rząd zgodził się na odejście od nicejskiego systemu liczenia głosów. To jego rząd, rząd Jarosława Kaczyńskiego, w imię pogłębienia integracji europejskiej zgodził się, i podkreślam - słusznie, na największe traktatowe ustępstwo Polski na rzecz Niemiec po roku 1989.

    Panie Ministrze! Kończąc, chciałbym podziękować za szarmancki gest, jakim było wcześniejsze przesłanie pańskiego wystąpienia szefom klubów. To objaw szacunku także dla oponentów (Oklaski) i to przecież nie pana osobistych, lecz oponentów nieszczęsnej polityki, której nie pan jest architektem.Niestety, ten pana szlachetny gest tylko podkreśla, jak bardzo wszędzie indziej odchodzimy od europejskich standardów demokracji parlamentarnej. Pragnąłbym wyrazić nadzieję, że już za rok z tej trybuny usłyszymy raport i zapowiedź powrotu na drogę bezpieczeństwa, szacunku i sukcesu, którym służyć będzie polityka nowego rządu, rządu sprzątania po was, ale i rządu pojednania po was, pojednania między nami, Polakami, i pojednania nas, Polaków, ze światem. (Oklaski)

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z przykrością, ale i z troską klub Polskiego Stronnictwa Ludowego i Unii Europejskich Demokratów nie zagłosuje za informacją ministra spraw zagranicznych. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń posła
Ocena
3.3
Pozycja w rankingu:
183
Liczba głosów: 43
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.