Zgłoś uwagi
Twoje opinie lub sugestie

Poseł Małgorzata Gosiewska - Wystąpienie z dnia 14 marca 2019 roku.

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2019 roku – debata średnia

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
143 wyświetleń
1

17. punkt porządku dziennego:

Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2019 roku.

Poseł Małgorzata Gosiewska:

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Z uwagą wysłuchaliśmy przedstawionej przez ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza informacji o planach rządu na 2019 r. w obszarze polityki zagranicznej. Było to wystąpienie obszerne, wielowątkowe i bardzo szczegółowe. Polityka zagraniczna każdego państwa pełna jest dziś biurokratycznej retoryki przepełnionej setkami akronimów i różnego rodzaju formatów, trójkątów, kwadratów i tandemów. Jednak dla nas najważniejsi w tym wszystkim są Polacy. Najważniejsze są ich pomyślność, bezpieczeństwo i jak najlepsze warunki do pomnażania dobrobytu polskich rodzin. Z satysfakcją odnotowujemy, że ten cel jest wyraźnie widoczny w przedstawionej przez pana ministra informacji o polskiej polityce zagranicznej w tym roku.

    Panie i Panowie Posłowie! Prawo i Sprawiedliwość zawsze uważało, że celem prowadzonej przez rząd polityki zagranicznej powinno być jak najlepsze miejsce Polski wśród innych państw narodowych, odpowiadające naszemu potencjałowi ludnościowemu oraz gospodarczemu. Dzięki prowadzonej przez nasz rząd polityce, w tym rekordowej na tle Europy skuteczności w ograniczaniu oszustw podatkowych, potencjał gospodarczy Polski wzrasta. Ten potencjał należy odpowiednio wykorzystywać w polityce zagranicznej. Polska staje się coraz silniejsza. Najwyższy czas odrzucić kompleksy niższości, służalczości i murzyńskości, z której słyną nasi polityczni oponenci. Podstawowym kryterium oceny stosunku innych państw do Polski powinien być szacunek do Polaków i reprezentujących ich polityczne wybory władz, do naszej tradycji, historii i kultury. Najwyższy czas odrzucić w naszej polityce zagranicznej postawę przyznającą rację a priori projektom, poglądom lub postawom tylko dlatego, że są głoszone za granicą. Jedynym kryterium, jakim powinniśmy się kierować, jest nasz narodowy interes, bezpieczeństwo i dobrobyt Polaków. Dziś służba w polskiej dyplomacji nie może się sprowadzać do noszenia eleganckich garniturów, żakietów, nic nieznaczących uśmieszków i umizgów do naszych partnerów, niezależnie od tego, jaką politykę wobec Polski prowadzą, jak traktują Polaków i ich tradycje. Nie może też polegać na nadstawianiu pleców do poklepywania oraz na handlowaniu interesami Polski w zamian za stanowiska w instytucjach międzynarodowych lub lukratywne kontrakty dla zagranicznych firm w Polsce. Czas na politykę odważną, aktywną i pozbawioną kompleksów. Polacy 3 lata temu powierzyli sprawy państwowe w ręce Prawa i Sprawiedliwości, gdyż chcieli zerwania z doktryną chowania się przed światem do szafy głoszoną przez premierkę z Platformy Obywatelskiej. To była doktryna kunktatorstwa, strachu przed narażaniem się europejskiemu establishmentowi, przepraszania wszystkich wokół za to, że przeżyliśmy setki lat między Niemcami i Rosją, że dalej żyjemy, wstydu za własną historię, własną tradycję i kulturę, za fakt, że Polska jest Polską, a nie jakąś podróbką suwerennego państwa małpującą cudze wzorce.

    Polacy chcą być ze swoich dyplomatów dumni, widząc ich skuteczność w budowie wizerunku Polski jako państwa suwerennego, nowoczesnego, szybko się rozwijającego, skutecznego w obronie prawdy historycznej i pamięci o naszych przodkach, którzy nie wahali się bronić nie tylko wolności naszej i waszej, ale często po prostu ludzkiej godności. Zdecydowana reakcja rządu na rasistowską wypowiedź izraelskiego ministra spraw zagranicznych z całą pewnością dała Polakom powód do satysfakcji. Szczególnie doceniamy zdecydowaną reakcję organizacji reprezentujących diasporę żydowską w Stanach Zjednoczonych. To promyk nadziei na współpracę w przyszłości. Razem powinniśmy do niej dążyć w duchu solidarności narodów ofiar wobec prób manipulowania i fałszowania naszej wspólnej historii dla doraźnych celów politycznych lub ideologicznych. Na narodach, które Niemcy i Austriacy postanowili 80 lat temu wymordować, ciąży szczególna odpowiedzialność. Hasło ˝nigdy więcej˝ musimy głosić wspólnie.

    Dla Prawa i Sprawiedliwości pomyślność obywateli, ich bezpieczeństwo, ich dobrobyt, ich poczucie dumy z własnego państwa to najważniejsze zobowiązania. Cieszymy się, że te wartości znalazły właściwe odzwierciedlenie w planach rządu w zakresie polityki zagranicznej na 2019 r. Klub Prawa i Sprawiedliwości te plany popiera i będzie w Sejmie wspierać ich realizację.

    Panie i Panowie Posłowie! Na ten rok przypada szereg ważnych dla Polaków rocznic. Słusznie wspominał o tym minister Czaputowicz. Jednak nie należy o nich myśleć jako o okazjach dla organizacji festynów i okolicznościowych akademii. W polityce zagranicznej każda z tych rocznic powinna stać się symbolem wartości, które przyświecają naszym rodakom, spraw, o które w przeszłości walczyli, przesłaniem politycznym dla wszystkich naszych partnerów. O przywiązaniu do wartości demokratycznych powinniśmy przypominać, wspominając zarówno rocznicę unii lubelskiej, która zapoczątkowała pierwszą w Europie demokratyczną integrację narodów, jak i wyborów 4 czerwca 1989 r., które dla całego świata stały się sygnałem demokratycznych aspiracji polskiego społeczeństwa. Były symbolem odrzucenia przez Polaków wprowadzonych w naszej części świata przez Hitlera i Stalina koncepcji stref wpływów, ustrojów totalitarnych i sfałszowanych wyborów. Ten duch, te wartości umożliwiły następnie polskie członkostwo w NATO i Unii Europejskiej. To jest nasze dziedzictwo. To jest nasz wkład w teraźniejszość i przyszłość Europy. O tym powinniśmy w naszej polityce wszystkim partnerom przypominać. Na tym ma polegać dobra zmiana w polityce zagranicznej.

    Szanowni Panie i Panowie Posłowie! Pan minister Czaputowicz mało mówił o osiągnięciach naszego rządu. To zapewne przez wrodzoną akademicką skromność, ale w polityce to, co nie jest nazwane, nie istnieje, o czym za chwilę będzie nam przypominać opozycja. Dlatego trzeba powiedzieć kilka słów o aktywności polskiej dyplomacji w ostatnim czasie, aby nie opowiadano nam tu za chwilę bajek o izolacji. Polska jeszcze przez rok będzie pełnić zaszczytną funkcję niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Warto przypomnieć, że rząd Prawa i Sprawiedliwości uzyskał rekordowe poparcie dla polskiej kandydatury wśród wszystkich państw. To fakt. Za chwilę opozycja ten fakt zignoruje i będzie snuć swoje opowieści z krainy mchu i paproci, mówiąc, że nikt nas nie popiera, nikt na nas nie głosuje i w ogóle...

    (Poseł Mirosław Suchoń: Oj, Gośka...)

    (Głos z sali: Nie musisz się nami zajmować.)

    (Poseł Sławomir Nitras: Rydzyk was popiera.)

    ...nie wspiera nas.

    Kolejny fakt. W ubiegłym roku Polska przejęła odpowiedzialność za globalne negocjacje klimatyczne i na szczycie w Katowicach doprowadziła do historycznego porozumienia z udziałem Unii Europejskiej, Chin, Stanów Zjednoczonych i Brazylii. Ten sukces udało się osiągnąć dzięki zaproponowanej przez Polskę formule sprawiedliwej transformacji klimatycznej. To podejście jest nam bardzo bliskie. Prawo i Sprawiedliwość na pierwszym miejscu stawia interes szarego człowieka, który w ostatecznym rozrachunku płaci najwyższe rachunki za wszystkie światłe i coraz bardziej ˝postępowe˝ pomysły na ochronę klimatu. Bogaci nie znają żadnego umiaru w wymyślaniu kolejnych ambitnych sposobów na jego ochronę - nie jeść, nie oddychać, nie podróżować, nie mieć dzieci. Te pomysły próbują następnie narzucić innym, także biednym, tym, których często na to nie stać, i którzy muszą mieć więcej czasu, aby zmiany wcielić w życie.

    I nie chodzi tu o podział, który nam wmawiano przez lata, na bogatą Północ, biedne Południe. Protest ˝żółtych kamizelek˝ we Francji pokazał, że zbyt radykalna polityka klimatyczna...

    (Poseł Sławomir Nitras: W Warszawie wczoraj.)

    ...wywołuje protesty nawet na francuskiej prowincji...

    (Poseł Paulina Hennig-Kloska: Warszawa.)

    ...która przecież jest znacznie bogatsza niż prowincja polska.

    Naszą przewagą jest to, że dzięki naszym wyborcom my o tych nastrojach wiemy. To jest dobra zmiana, którą wnosimy do polskiej polityki i europejskiej polityki. My mamy stały kontakt z naszymi wyborcami, stąd nie powinien nikogo dziwić sukces naszych negocjatorów w Katowicach. To właśnie Katowice stały się globalnym symbolem zręcznej dyplomacji i negocjacyjnej skuteczności.

    (Głos z sali: Ha, ha, ha.)

    Słowa uznania należą się premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i ministrowi Michałowi Kurtyce. Gratulujemy tego sukcesu.

    (Poseł Rafał Grupiński: A kwiaty gdzie?)

    Szanowne Panie i Panowie Posłowie! Sukces rodzi sukces. Polska jest dziś postrzegana jako dobre miejsce do rozwiązywania najtrudniejszych politycznych problemów współczesnego świata, w tym pokoju na Bliskim Wschodzie. Dlatego właśnie przed kilkoma tygodniami Warszawa była miejscem spotkania ministrów spraw zagranicznych kilkudziesięciu państw świata zainteresowanych pokojem w regionie. To w Warszawie, z inicjatywy Stanów Zjednoczonych i Polski, uruchomiony został warszawski proces pokojowy, w którym uczestniczą zarówno państwa arabskie, jak i Izrael.

    Pod patronatem Polski i Stanów Zjednoczonych, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, szefowie dyplomacji państw arabskich dyskutowali z premierem izraelskiego rządu o sytuacji w regionie. Zadaniem stojącym przed polską dyplomacją jest zapewnienie, aby proces warszawski był procesem otwartym dla wszystkich, którzy deklarują działanie na rzecz pokoju, stabilizacji i bezpieczeństwa. To powinien być polski wkład do polityki światowej i za takim udziałem Polski w tym procesie się opowiadamy.

    Współpraca ze Stanami Zjednoczonymi w procesie warszawskim w tak ważnej dla świata sprawie jak pokój na Bliskim Wschodzie otwiera przed Polską wyjątkowy kanał komunikacji z administracją amerykańską. Te drzwi otwieramy sobie w czasie, gdy Ameryka sygnalizuje wolę zmniejszania własnego zaangażowania na świecie. Stany Zjednoczone będą się wycofywać z wielu regionów świata, w których ich obecność była dotąd gwarancją pokoju i bezpieczeństwa. Warto docenić, że polski rząd trzyma rękę na pulsie. To oznacza, że minęły już czasy w polskiej dyplomacji, gdy jedynym znanym waszyngtońskim rozmówcą polskiego ministra spraw zagranicznych musiał być jego teść.

    Warto przypomnieć, że minister spraw zagranicznych rządu PO-PSL udał się w 2009 r. do Waszyngtonu, aby rozmawiać z sekretarz stanu Hillary Clinton, która jednak tuż po jego przylocie zrezygnowała z tego spotkania. Od spotkania z polskim ministrem ważniejsze okazały się sprawy Bliskiego Wschodu. Dziś amerykański sekretarz stanu sam przyjeżdża do Warszawy prosić o pomoc właśnie w sprawie procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. I Polska, i Stany Zjednoczone wspólnie udzielają patronatu rozmowom pokojowym. Ten szczególny charakter stosunków ze Stanami Zjednoczonymi należy wykorzystać w interesie polskich obywateli, zwiększając ich bezpieczeństwo i tworząc im warunki do pomnażania dobrobytu.

    Klub Prawa i Sprawiedliwości będzie wspierał wysiłki rządu na rzecz zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. Uważamy, że będzie to dobrze służyć nie tylko bezpieczeństwu Polski, ale także całego NATO, będzie także stabilizować sytuację w naszym regionie. Polityka odstraszania jest skuteczna tylko pod warunkiem, że jest wiarygodna. Musimy o tę wiarygodność nieustannie dbać. Nasz rząd jest w tej sprawie bardzo skuteczny, ponieważ nie ma w Polsce bardziej wiarygodnej siły politycznej niż Prawo i Sprawiedliwość. Międzynarodowa wiarygodność Polski jest pochodną naszej wiarygodności. I to jest sukces wszystkich naszych wyborców.

    Szanowne Panie i Szanowni Panowie Posłowie! Za rządów Platformy Obywatelskiej i PSL-u straciliśmy cennych 8 lat na dostosowywanie się do nowej, agresywnej polityki Rosji. W 2008 r. Rosja dokonała agresji na Gruzję, po raz pierwszy zaatakowała zbrojnie sąsiadów. Ale ówczesny polski rząd tego faktu w ogóle nie zauważył. Przymilał się do Putina, spacerując z nim po molo w Sopocie, rezygnował z systemu powszechnego poboru wojskowego, ograniczając w ten sposób polski potencjał obronny. W ten sposób chciał się zaprezentować w Europie...

    (Poseł Sławomir Nitras: Czyli przywrócicie pobór?)

    ...jako rząd bardzo nowoczesny, taki bardzo racjonalny, dostosowany do modnego w Niemczech, wówczas i dziś, ducha rozbrojenia. W tym samym czasie Rosja przyspieszała zbrojenia, rozkręcała projekt Gazociągu Północnego, za pomocą którego będzie mogła zwiększać...

    (Poseł Jakub Rutnicki: Jak tam węgiel z Rosji?)

    ...presję na Ukrainę i zdobywać środki na kolejne zbrojenia. Pogratulować dalekowzroczności, panowie.

    Dlatego potrzebna była dobra zmiana w polityce zagranicznej. Wreszcie Polska może prowadzić politykę, która odpowiada na rzeczywistość, a nie ją ignoruje. Dlatego zwalczamy szkodliwy dla Europy Gazociąg Północny, wspieramy aspiracje Ukrainy i Gruzji do członkostwa w Unii Europejskiej i NATO oraz walkę tych narodów o ich niepodległość i integralność terytorialną. Rosja nie ma prawa do żadnej strefy wpływów, a demokracja i prawo do samostanowienia oznaczają, że każde państwo może samo decydować, do jakiego sojuszu chce należeć. Nikt, komu bliskie są wartości demokratyczne, nie może tego prawa nikomu odbierać.

    Koniunktura międzynarodowa wokół Polski się pogarsza. Rosja łamie kolejne międzynarodowe zobowiązania - ostatnio traktat o ograniczeniu zbrojeń rakietowych - i wciąż się zbroi. Dlatego nasza polityka wobec Stanów Zjednoczonych musi uwzględniać polskie interesy strategiczne, czyli wiązanie interesów Stanów Zjednoczonych z Europą, wzmacnianie relacji transatlantyckich, umacnianie sojuszu Europy z Ameryką. Będziemy wspierać działania polskiej dyplomacji zmierzające do osiągnięcia tych celów. Głęboko wierzymy, że obrona pokoju na świecie, w tym także w naszym najbliższym sąsiedztwie, jest możliwa wyłącznie poprzez dobrą współpracę Europy i Stanów Zjednoczonych. Im więcej jest nieporozumień w tych relacjach, a ostatnio ich nie brakuje, tym ważniejsze zadanie stoi przed Polską. To polska dyplomacja powinna aktywnie zabiegać o to, aby nieporozumienia nie doprowadziły do zerwania fundamentalnej dla naszego bezpieczeństwa nici porozumienia i transatlantyckiej współpracy. Jeśli kiedyś Ameryka będzie wycofywać się ze świata, zróbmy wszystko, co możliwe, aby z Europy, a zwłaszcza ze wschodniej flanki NATO, wycofała się na samym końcu.

    Panie i Panowie Posłowie! Pan minister Czaputowicz wspomniał w swoim wystąpieniu o przypadającej w tym roku 20. rocznicy polskiego członkostwa w NATO. Jesteśmy z tego dumni i czujemy się kontynuatorami tej niepodległościowej tradycji, która zawsze przeciwstawiała się jałtańskiemu podziałowi Europy i podejmowała czynną walkę z żelazną kurtyną. Dlatego przywracamy pamięć o mjr. Hieronimie Dekutowskim ˝Zaporze˝, rotmistrzu Witoldzie Pileckim, Danucie Siedzikównie ˝Ince˝, Zygmuncie Szendzielarzu ˝Łupaszce˝. To są nasze symbole niezłomnej walki o niepodległość mimo przeciwności i niesprzyjającej międzynarodowej koniunktury. (Oklaski)

    (Poseł Rafał Grupiński: A nie Armia Krajowa?)

    To powinny być wzory patriotyzmu i niezłomnej walki o Polskę także dla naszych dyplomatów. Nasza pamięć o tych bohaterach to pokazanie naszym sojusznikom i nieprzyjaciołom przyświecających polskiej polityce wartości i naszej determinacji do obrony niepodległości i integralności terytorialnej Polski.

    (Poseł Rafał Grupiński: Nie Szare Szeregi? Nie Armia Krajowa?)

    Częścią tej właśnie tradycji był rząd śp. premiera Jana Olszewskiego, który wytyczył naszą drogę do NATO i stanowczo sprzeciwiał się przedłużaniu obecności wojsk sowieckich na naszym terytorium. Nikomu nie odbieramy zasług w związku z uzyskaniem przez Polskę członkostwa w NATO. Był to wspólny wysiłek wszystkich Polaków i nasz wspólny sukces. Trzeba jednak pamiętać, że na początku wybór premiera Olszewskiego, który opowiadał się za członkostwem Polski w NATO, nie spotkał się z powszechnym entuzjazmem. Wielu straszyło reakcją Rosji czy pogorszeniem się naszych relacji z Zachodem. Pamiętajmy, że pojawiały się wtedy pomysły powołania polsko-rosyjskich spółek gospodarczych, czyli wspólnych inicjatyw biznesowych z rosyjskimi służbami specjalnymi. Ładnie byśmy na tych spółkach wyszli. Byli też tacy, którzy proponowali wówczas alternatywną do naszego członkostwa w NATO koncepcję: NATO-bis. My zawsze zwalczaliśmy i będziemy zwalczać fałszywe koncepcje niepodległości. Doświadczenie historyczne nauczyło nas, że w walce o niepodległość i umacnianie...

    (Poseł Rafał Grupiński: Niczego was nie nauczyło, niczego.)

    ...suwerenności nie wolno kierować się głosami ludzi o słabej woli, przejmujących się pomrukami zagranicznych polityków. Im polityka Polski może się nie podobać, Polska może być im niepotrzebna. Dla nas liczy się tylko interes Polaków, a Polacy jednoznacznie opowiadają się za silną i niepodległą Polską działającą na rzecz umocnienia sojuszu Europy i Ameryki i zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. Dlatego inwestujemy w nasz potencjał obronny. Będziemy wspierać program modernizacji polskiej armii. Jesteśmy gotowi do poparcia stopniowego zwiększania nakładów na ten cel do poziomu 2,5% PKB.

    Wiarygodność sojusznicza Polski jest ważnym elementem naszej polityki. Jest ona potrzebna, aby przekonać innych europejskich partnerów do wypełniania dobrowolnego, przyjętego na szczycie NATO w Walii zobowiązania do przeznaczania 2% PKB na wspólną obronę. Polska wypełnia swoje zobowiązania, dlatego możemy i powinniśmy wspierać Stany Zjednoczone w staraniach mających na celu przekonanie wszystkich naszych sojuszników, aby szli za naszym przykładem. Nie przeszkadzają nam ich aspiracje do podnoszenia zdolności obronnych Europy równolegle do wzmacniania NATO. Im więcej potencjału obronnego w Europie, tym lepiej. Dlatego będziemy popierać współpracę europejskich przemysłów obronnych PESCO tak długo, jak długo będzie to przynosić korzyści polskiemu przemysłowi, polskim robotnikom i polskiej armii. Realia są jednak takie, że europejska samodzielność obronna to wizja odległej przyszłości. Europa bez Stanów Zjednoczonych jest dziś bezbronna. Dlatego w naszej polityce zagranicznej powinniśmy dążyć do zacieśniania z nimi współpracy we wszystkich możliwych obszarach, mając przy tym zawsze na uwadze priorytetowe znaczenie polskich interesów narodowych.

    Panie i Panowie Posłowie! Polska należy do Unii Europejskiej, a Unia Europejska należy do Polski. To słowa pani premier Beaty Szydło, które wyrażają nasz stosunek do integracji europejskiej. Opowiadamy się za aktywną polityką europejską, ponieważ nie jest nam obojętne, w jakiej Europie będą żyć Polacy. Jesteśmy gotowi poprzeć politykę rządu w dążeniu do zapewnienia Unii Europejskiej odpowiedniego poziomu finansowania, ale musimy mieć przekonanie, że finansujemy Unię, która nie daje się wciągać w polityczne rozgrywki i nie daje się upolitycznić jednej stronie sceny politycznej. Musimy mieć też pewność, że sposób podejmowania decyzji w Unii Europejskiej będzie uwzględniał głos wszystkich państw uczestniczących w integracji w sposób wyważony i sprawiedliwy.

    Słusznie minister Czaputowicz zwracał uwagę na wadę systemu ważenia głosów w Unii Europejskiej, który po brexicie doprowadzi do tego, że państwa małe i średnie utracą dotychczasowe możliwości wpływania na decyzje Wspólnoty. Rzeczywiście gdy w traktacie lizbońskim zgadzaliśmy się na nowy system podejmowania decyzji w Unii, nikt nie zakładał, że jedno z największych państw europejskich Unię opuści. Jeśli jednak dojdzie do brexitu, nową sytuację trzeba będzie uwzględnić.

    Klub Prawo i Sprawiedliwość będzie wspierał działania rządu idące w tym kierunku. Jednocześnie chciałabym przypomnieć nam wszystkim tradycyjną demokratyczną zasadę: tyle składki, ile udziału w decyzjach, a w polskiej wersji: nic o nas bez nas, lub raczej bez zwiększania naszej składki.

    Nigdzie się z Europy nie wybieramy. Dlatego musimy ją kształtować, tak aby zapewniała komfortowe warunki rozwoju wszystkim państwom narodowym uczestniczącym w integracji europejskiej. Ostateczny głos w sprawie przyszłości Unii, jej kształtu, kompetencji i polityk, musi należeć do społeczeństw państw członkowskich. Jeśli Unia Europejska zacznie się bać głosu własnych obywateli, to nawiązywanie do wartości, na których się opiera, stanie się pustym, biurokratycznym rytuałem. My chcemy Unii żywej. Chcemy Unii wsłuchującej się w głos społeczeństw i wyłonionych w sposób demokratyczny rządów.

    Prezydent Macron przyznał niedawno, że gdyby dziś zorganizować we Francji referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, przyniosłoby ono taki sam wynik jak w Wielkiej Brytanii. Mówi to prezydent państwa, które wspólnie z Niemcami chce w Unii Europejskiej dominować, stosując metodę przegłosowywania innych narodów, tak jak to miało miejsce w czasie kryzysu migracyjnego. Sprzeciwiamy się Europie równych i równiejszych. My chcemy Europy równych z równymi, wolnych z wolnymi.

    Mówi się wiele o walce z eurosceptykami. My uważamy, że prawdziwymi eurosceptykami są ci, którzy nie chcą dać obywatelom Unii prawa decydowania o przyszłości Wspólnoty. To niechęć do wyborców jest zagrożeniem dla Unii, to wyborcosceptycy są prawdziwymi eurosceptykami. I rzeczywiście takim eurosceptykom Prawo i Sprawiedliwość chce się przeciwstawić. Na fobię przed Europejczykami i ich poglądami na przyszłość Europy cierpią dziś ci, którzy obawiają się, że wizja wynarodowionej Europy nie przekonałaby wyborców. To oni usiłują reformować Unię, nie pytając Europejczyków o zgodę, tworząc tandemy, lokomotywy, proponując pomysły zacieśniania integracji w taki sposób, aby ominąć konieczność uzyskania dla własnych pomysłów społecznej demokratycznej ratyfikacji. My się wyborców nie boimy.

    (Poseł Rafał Grupiński: Gorzej, że Pana Boga się nie boicie.)

    Panie i Panowie Posłowie! W Polsce dzięki polityce naszego rządu, który dba o polskie interesy narodowe, który dba o właściwe relacje między instytucjami unijnymi pogrążonymi w deficycie demokracji a demokratycznymi państwami członkowskimi, mamy rekordowe w całej Unii poparcie społeczne dla integracji. Jest to szczególnie ważne, w sytuacji gdy mamy do czynienia z opozycją, która dla własnych, partykularnych interesów politycznych robi wszystko, co możliwe, aby wykorzystać instytucje Unii Europejskiej do walki z własnym państwem, aby uczynić Unię Europejską instrumentem wewnętrznej gry politycznej, aby napuszczać unijnych urzędników przeciwko Polakom.

    (Poseł Rafał Grupiński: Trochę intelektualnej uczciwości proszę.)

    Naszej opozycji daleko bowiem do klasy Winstona Churchilla, który mówił: źle czy dobrze, ale to moja ojczyzna.

    To zasługa Prawa i Sprawiedliwości, że nie musielibyśmy jak prezydent Francji obawiać się decyzji Polaków w sprawie członkostwa w Unii. Naszą polityką do tego członkostwa przekonujemy wbrew ekscesom opozycji i wbrew antyeuropejskiej polityce niektórych unijnych komisarzy.

    (Poseł Jakub Rutnicki: 27:1.)

    Dlatego wzywamy rząd do walki z deficytem demokracji w Europie, sprzeciwiania się niedemokratycznym wizjom podziałów i dyskryminowaniu jakichkolwiek państw członkowskich. Nie wolno nam się godzić na dyktat bojących się własnych wyborców prawdziwych eurosceptyków.

    Nie zgadzamy się na podziały w Europie. W tym celu wspieramy politykę polskich władz inicjującą współpracę państw Europy Środkowej na rzecz nadrabiania dystansu w poziomie i jakości życia, który dzieli społeczeństwa Europy Środkowej od standardów zachodnioeuropejskich. Temu właśnie służy inicjatywa Trójmorza, która stopniowo krzepnie, czego przykładem jest powołanie Funduszu Trójmorza. Opozycja z tego projektu drwiła. Usiłowała go przedstawić jako projekt oparty na historycznych mrzonkach, nazywała go imperialnym Międzymorzem, aby zniechęcić regionalnych partnerów do współpracy z Polską. Mówiła, że jest to projekt antyunijny. Wszystko do czasu, gdy o udział w inicjatywie Trójmorza wystąpiły Niemcy. Krytyka z ław opozycyjnych natychmiast ucichła. Stanowisko rządu niemieckiego ma w oczach opozycji większe znaczenie w postrzeganiu tej inicjatywy niż polskie narodowe interesy.

    Naszą siłą jest demokracja. Zachęcamy rząd do tworzenia w Europie koalicji z państwami stawiającymi na Europę suwerennych narodów. Potrzebujemy w Europie silnego głosu demokratycznych państw narodowych. Nasza polityka ma za sobą ważne osiągnięcia. Proeuropejska postawa Polaków to sukces naszej polityki, który został osiągnięty wbrew wysiłkom opozycji. To naprawdę paradoks.

    Panie i Panowie Posłowie! Różnego rodzaju opozycyjnym ˝kanapom ambasadorów˝, samozwańczym specjalistom od polityki międzynarodowej, dyplomacji i miejsca Polski w świecie umknął sukces szczytu klimatycznego w Katowicach, aktywność rządu w Unii Europejskiej i w ONZ na rzecz wsparcia zaatakowanej przez Rosję Ukrainy, deklaracje w sprawie aneksu Krymu czy uprawianego przez Rosję piractwa morskiego w Cieśninie Kerczeńskiej. To wiele mówi o programie politycznym naszych konkurentów i ich prawdziwych sponsorach. Nic więc dziwnego, że opozycja nabrała wody w usta w sprawie Gazociągu Północnego, tak bezwzględnie, wbrew interesom Unii Europejskiej, forsowanego przez rząd niemiecki.

    (Poseł Jakub Rutnicki: A Orbán z kim trzyma?)

    Platforma Obywatelska i PSL należą do tej samej rodziny politycznej w Europie, do której należy pani Merkel, ale słowa krytyki pod adresem jej i jej polityki w sprawie Nord Streamu były zadziwiająco słabe. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej mówił po spotkaniach z kanclerz Niemiec, że jest zadowolony z rozmowy, a budowy Gazociągu Północnego nie można już powstrzymać. Tak wygląda proeuropejskość Platformy Obywatelskiej w praktyce.

    (Poseł Rafał Grupiński: To jest exposé o Platformie czy o polityce zagranicznej?)

    Owszem, to jest proeuropejskość, ale bez propolskości, szanowni państwo. To taki kulawy Donald: niby europejski, a już niepolski. (Oklaski, poruszenie na sali)

    (Głos z sali: Co to jest?)

    (Głos z sali: Żenada!)

    Panie i Panowie Posłowie! Opozycja skutecznych działań polskiego rządu nie dostrzega nie tylko dlatego, że przeczą one jej tezie o politycznej izolacji Polski, ale także dlatego, że ich uznanie byłoby sprzeczne z nawykami opozycji. Opozycja z polskich sukcesów musi być niezadowolona. Dla opozycji im więcej porażek, tym lepiej. Zorientowanie na porażkę weszło naszej opozycji w krew tak bardzo, że nie potrafi ona wspierać polskich interesów. (Poruszenie na sali)

    (Poseł Jakub Rutnicki: 27:1.)

    Konkurencja polityczna uniemożliwia naszej opozycji współdziałanie z rządem w imię Polski. Dlatego powstaje wątpliwość, czy opozycja nie utraciła na dobre zdolności do działania w obronie polskich spraw, tym bardziej że napuszczanie nieprzyjaciół zewnętrznych na Polskę kosztuje. Za te przysługi będziecie musieli swoim sojusznikom w Europie zapłacić - kontraktami dla obcych firm, przysługami czynionymi kosztem polskich interesów, kosztem interesów polskich robotników i polskiego przemysłu.

    Jak spłacacie wasze długi, widzimy już w Warszawie, po tym jak jej prezydentem został czołowy ekspert Platformy Obywatelskiej do spraw polityki zagranicznej, jej były europoseł Rafał Trzaskowski, ostatnio lider tęczowych przemian. (Oklaski) Nagle się okazało, że w Polsce nie da się kupić dobrych tramwajów - chociaż korzystają z nich wszystkie polskie miasta. Czy nie ma polskich firm... (Poruszenie na sali)

    (Poseł Sławomir Nitras: A jakie tramwaje jeżdżą w Bydgoszczy?)

    ...którym zamówienie na warszawskie tramwaje pomogłoby się rozwinąć i dałoby pracę polskim robotnikom? Ale przysługi trzeba spłacać. Dlatego warszawiacy będą jeździć tramwajami koreańskimi, a nie tymi produkowanymi w Bydgoszczy czy Poznaniu.

    (Poseł Sławomir Nitras: A pani ma polskiego iPhone’a?)

    (Głos z sali: Ha, ha, ha!)

    Daliście Polskę pod zastaw, zaciągając polityczne długi u waszych europejskich sojuszników. Polski nie stać na ich spłacanie. Już lepiej ogłoście bankructwo. Wasza wygrana byłaby klęską polskich robotników i polskich przedsiębiorstw...

    (Poseł Ewa Kopacz: Ale to jest exposé o polityce zagranicznej.)

    ...ponieważ to oni będą musieli zapłacić za wasze ˝sukcesy˝ w polityce zagranicznej i europejskiej. Ale, szanowni państwo, my na to nie pozwolimy. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń posła
Ocena
3
Pozycja w rankingu:
162
Liczba głosów: 35
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.