Zgłoś uwagi

Senator Michał Kamiński - Wystąpienie z dnia 17 stycznia 2020 roku.

Ustawa o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
368 wyświetleń
2

Senator Michał Kamiński:

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

Jestem przekonany, że silni tradycją Senatu Rzeczypospolitej, silni tradycją polskiej wolności, silni wreszcie mandatem większości, suwerena, który stoi za większością tej Izby, obronimy naszą republikę. Tak bowiem dzisiaj trzeba zdefiniować spór, który stał się przedmiotem obrad naszej Izby. Nie jest on sporem prawniczym, nie jest on nawet sporem politycznym, jak chcieliby niektórzy, jest sporem pomiędzy republiką a tyranią. Bowiem cechą republiki jest nie tylko trójpodział władzy, ale także nad władzą kontrola. Przeciwnicy republiki są tak starzy, jak sama republiki instytucja, i zawsze w swych działaniach, chcąc republikę zastąpić tyranią, unikali odpowiedzialności władzy i unikali nad władzą kontroli.

63 lata przed naszą erą w senacie rzymskim być może najwybitniejszy senator wszech czasów, Cyceron, który odkrył spisek Katyliny, spisek przeciwko republice, zadał pytania do dziś brzmiące przez dzieje: „Jak długo, Katylino, będziesz nadużywał naszej cierpliwości? Jak długo będziesz w swoim szaleństwie naigrywał się z nas? Do jakich granic będziesz się chełpił swoim zuchwalstwem nieznającym cugli?”. Te słowa „Jak długo jeszcze będziecie nadużywali naszej cierpliwości? Jak długo jeszcze będziecie się chełpili swoim zuchwalstwem nieznającym cugli?” dziś miliony obywateli Rzeczypospolitej, Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, zadają przedstawicielom obecnego obozu władzy. Oto bowiem jesteśmy świadkami pełzającego zamachu na naszą republikę i ustawy, które dzisiaj procedujemy, są tego pełzającego zamachu na republikę dobitnym przykładem. Bowiem prawie w każdym działaniu, które towarzyszy tzw. dobrej zmianie – jak bardzo szyderczo dziś brzmią te słowa – towarzyszy ten cel: strach przed prawdą, strach przed kontrolą. Czy sprawa dotyczy mediów publicznych, które dzisiaj stały się narzędziem kłamstwa, manipulacji i zniesławiania, czy sprawa dotyczy procedur parlamentarnych, czy wreszcie sprawa dotyczy kluczowego dla wolności ustroju sądów – wszędzie tam ci, którzy dzisiaj dzierżą władzę w Rzeczypospolitej, chcą unikać prawdy, chcą unikać kontroli i chcą unikać odpowiedzialności.

Tej debacie, Wysoka Izbo, od początku towarzyszy bardzo wiele zafałszowanych pojęć. Jednym z nich jest to urągające przyzwoitości powtarzanie, że Unia Europejska jest zagranicą i jest ciałem obcym. Otóż powtarzam: nie, to nasza Unia Europejska, to nasza Komisja Europejska i to nasz Europejski Parlament. Każdy bowiem, kto w roku 2004 – a uczyniła tak przytłaczająca większość liderów Prawa i Sprawiedliwości – głosował w referendum za traktatem akcesyjnym, akcesją Polski do Unii Europejskiej, wyrażał zgodę na oddanie części suwerenności Rzeczypospolitej organom wspólnotowym. Ale właśnie nie obcemu mocarstwu, a organom wspólnotowym. Tak więc Polska uczestniczyła w tym swoistym paradoksie suwerenności, zrzekając się pewnych jej atrybutów, a jednocześnie poszerzała suwerenność nas jako państwa i nas jako obywateli, dając nam wpływ na funkcjonowanie organów Unii Europejskiej. Jeśli dziś większość, która jest w Sejmie i która wyłoniła legalny rząd, nie jest w stanie z tego mandatu suwerena korzystać ‒ mandatu, jakim jest wpływ na Unię Europejską ‒ może winić wyłącznie samą siebie, a nie kogokolwiek za granicą. Jeśli nie potraficie bronić polskich interesów w Unii Europejskiej, to zapytajcie samych siebie, dlaczego tak się dzieje. Powtórzę, bo warto to powtórzyć: Unia Europejska nie jest ciałem obcym, to nasza wspólnota.

Dzisiaj nikt z nas, broniących polskiej wolności, nie czuje satysfakcji, że w obronie interesów polskich obywateli, w obronie interesów polskiej wolności stawać muszą organy Unii Europejskiej. Wolelibyśmy, by tak nie było. A tak by nie było, gdyby państwo nie nadużywali mandatu, który dostaliście do rządzenia Polską – czego, powtórzę, nikt z nas nie kwestionuje – i gdyby ten mandat, który dostaliście do rządzenia, nie był przez was nadużywany do zmiany ustroju Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. A na to suweren zgody nie dał, czego dowodem jest większość w tej Izbie. I dlatego będę głosował, jak przytłaczająca, mam nadzieję, większość tej Izby, przeciwko tym ustawom.

Drodzy Senatorowie, Wysoka Izbo, tej debacie o zakresie polskiej suwerenności towarzyszy debata odbywająca się za naszą wschodnią granicą, w której słyszymy, że prezydent Federacji Rosyjskiej, skądinąd notorycznie obrażający naszą ojczyznę, zapowiada zmiany w rosyjskiej konstytucji. A co mają one umocnić? Suwerenność rosyjskiego prawa nad umowami międzynarodowymi. Wsłuchajcie się w to zawstydzeni tym, jak podobnych argumentów używacie wy tutaj i pan na Kremlu. Nie chciałbym, by ta wielka tradycja, która kiedyś wyrażana była w powiedzeniu „musi to na Rusi, a w Polsce – jak kto chce”, była teraz zmieniana tak, że w Polsce będzie tak, jak na Rusi, bo to nigdy, powtarzam, nigdy, w naszej historii nic dobrego Polakom nie przynosiło.

Panie Marszałku, Wysoki Senacie, zamach na wolność sądów, zamach na wolność sędziów Rzeczypospolitej został w swoisty sposób skomentowany przez ministra sprawiedliwości z tej trybuny. Mówił on niedawno, 2 dni temu, że państwo delegowali sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, a jednocześnie jednym z argumentów za tą ustawą jest to, że sędziowie, którzy przeciwko tej reformie protestują, uprawiają politykę. Czymże więc, jak nie denuncjacją zamiarów sędziów – którzy zaprzeczyli swojej niezależności, godząc się na misję polityczną od rządu, przyjmując od rządu, co powiedział nam tutaj minister sprawiedliwości, misję w Krajowej Radzie Sądownictwa… Czymże więc, jak nie zakwestionowaniem wolności sędziego, jego apolityczności, jest przyjęcie od rządu konkretnej politycznej misji w Krajowej Radzie Sądownictwa, co w istocie przyznał tu minister sprawiedliwości? Chyba że użyjecie argumentu: tu nie chodzi o misję polityczną, chodzi o reformę ustroju sądów. Ale wtedy, Drodzy Senatorowie, Panie i Panowie Senatorowie, argument, że sprzeciwienie się tej reformie jest uprawianiem polityki, przestaje być ważny. Nie jest bowiem tak, że ci, którzy chcą wprowadzić jakąś reformę – wy ją nazywacie reformą, a my zgoła odmiennie – nie uprawiają polityki, a ci, którzy przeciwko temu protestują, tę politykę uprawiają. To jest logika tyranii, a nie logika republiki. Ja za republiką, przeciwko tyranii, zagłosuję w tym bardzo ważnym głosowaniu. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń senatora
Ocena
4.7
Pozycja w rankingu:
15
Liczba głosów: 44
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.