Zgłoś uwagi

Poseł Izabela Leszczyna - Wystąpienie z dnia 08 stycznia 2020 roku.

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2020 Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
2 wyświetleń
0

Stenogram

5. i 6. punkt porządku dziennego:


   5. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2020 (druki nr 112 i 112-A).
   6. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020 (druki nr 113 i 113-A).

Poseł Izabela Leszczyna:

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Właściwie na to wyjątkowo nieuczciwe wystąpienie pana ministra Kowalczyka... (Oklaski)

    (Głos z sali: O Boże!)

    ...chyba trzeba spuścić zasłonę milczenia. Jeśli ktoś ma chociaż blade pojęcie o finansach, o gospodarce, o ekonomii, to słuchając pana, musiał się chyba czerwienić, panie ministrze, naprawdę.

    (Głos z sali: Ale hipokryzja.)

    (Głos z sali: Proszę nie pouczać, pani poseł.)

    Budżet naszego państwa na rok 2020 jest tak samo zrównoważony, jak sędziowie pod rządami ustawy restrykcyjnej i represyjnej są niezawiśli. Dokładnie tak jest. (Oklaski) Podstawowy deficyt w tym budżecie państwa to deficyt prawdy. Prawda zresztą w ogóle jest towarem deficytowym w rządzie PiS-u. Chyba dlatego premier Morawiecki nie przedstawiał budżetu. Przecież robił to co roku. W tym roku miał on być podobno zrównoważony, a premiera nie ma.

    (Poseł Gabriela Masłowska: Nikt pani nie dorówna w kłamstwie.)

    Tak jak w ustawie o sądach podeptaliście konstytucję, tak w tej ustawie budżetowej podeptaliście wszelkie reguły, normy, zasady obowiązujące w finansach publicznych.

    Premier Morawiecki obwieścił sukces budżetu zrównoważonego. Problem w tym, że premier Morawiecki niestety może okłamać Wysoką Izbę i niestety może okłamać obywateli, ale nie okłamie Komisji Europejskiej. Ekonomiści, analizując finanse danego państwa, w ogóle nie biorą pod uwagę budżetu. Patrzą na sektor finansów publicznych. Bo przecież Polska to nie tylko premier i ministrowie. Polska to także dzieci w szkołach, w których uczą źle opłacani nauczyciele. Polska to także chorzy, który leżą w zadłużonych szpitalach i nie mogą doczekać się na nowoczesną chemioterapię ani na szybką koronarografię. Polska to także emeryci oszukani w listopadzie przez premiera Sasina, który powiedział im, że prąd nie zdrożeje. Polska to wreszcie osoby z niepełnosprawnościami, którym daliście fundusz solidarności, jak listek figowy, który miał zakryć niegodziwość rządu PiS-u - ale nawet ten listek figowy im odebraliście. Wreszcie Polska to samorządy oszukane przez rząd PiS-u na miliardy złotych. Polska to także oszukani nauczyciele i oszukani lekarze, przede wszystkim lekarze rezydenci. To jest właśnie Polska. Polska, którą wypchnęliście poza budżet, w związku z czym wam się on zrównoważył. Czy wy naprawdę tej Polsce macie śmiałość powiedzieć, że macie zrównoważony budżet, i ogłaszać to jak jakąś dobrą nowinę?

    (Głos z sali: A co, zła?)

    Nieprawdziwa.

    A więc jaka jest prawda o tym budżecie? Nie ma w nim środków na ważne usługi publiczne...

    (Głos z sali: Na nic.)

    ...które zapewniają elementarne bezpieczeństwo obywatelom, a mimo to prawdziwy, strukturalny, czyli oczyszczony ze wszystkich manipulacji i sztuczek, deficyt sektora finansów publicznych w roku 2020 wynosi 52 mld zł. Taki jest prawdziwy deficyt państwa polskiego w roku 2020. Bo, powtórzę, państwo to nie tylko budżet, państwo to nie tylko premier i rząd, i ministrowie z PiS-u.

    (Głos z sali: To proszę wyliczyć to zadłużenie.)

    Jak można opowiadać bajki o zrównoważonym budżecie i nie wspomnieć, że 28,5 mld zł wydatków koniecznych do poniesienia w tym roku wypchnęliście poza budżet? Deficyt prawdy w tym budżecie na 2020 r. to także tzw. one-off, jednorazowe dochody, które przecież nie powtórzą się w kolejnym roku. Pan minister Kowalczyk nie wspomniał o tym, że 17,5 mld zł haraczu z OFE, bo zabraliście ludziom ich oszczędności emerytalne, wprowadziliście do FUS-u, co pozwoliło wam obniżyć dotacje dla tego FUS-u. Znowu wypchnęliście to poza budżet. Macie raz w roku szczęście, bo okradniecie Polaków, ale w 2021 r. już drugi raz nie ukradniecie tych samych pieniędzy. Te jednorazowe dochody to 24 mld zł. Jak dodamy te dwie kwoty: 28,5 mld wydawanych poza budżetem, ale koniecznych wydatków sektora i 24 mld wydatków jednorazowych, to stanowi 2,2% PKB. Taki jest prawdziwy deficyt sektora. Z tego będzie was rozliczała Komisja Europejska.

    (Głos z sali: Unia sprawdzi.)

    Co to znaczy w dłuższej perspektywie? Mówił pan o procedurze nadmiernego deficytu. Niech się pan zastanowi. Jak na szczycie koniunktury po 4 latach świetnej koniunktury gospodarczej mamy deficyt sektora, tak naprawdę wynoszący 2,2% PKB, to jaki on będzie w chwili, kiedy państwo będzie musiało stymulować gospodarkę, wspierać przedsiębiorców bardziej niż dzisiaj? Proszę się nad tym zastanowić. Naprawdę nie przekroczymy, Polska nie przekroczy 3% PKB? Nie będzie kolejnej procedury nadmiernego deficytu?

    (Poseł Henryk Kowalczyk: Nie, bo wy nie będziecie rządzić.)

    Trzeba mieć gest, kochani, żeby deficyt sektora pomiędzy wrześniem a grudniem zwiększyć o 21 mld zł. To jest główny grzech tego budżetu, ale nie jedyny. Kolejnym grzechem jest to, że minister finansów, siedzący tu przecież, w ogóle nie zaktualizował parametrów makroekonomicznych, chociaż przecież było oczywiste, że zrobił to cały świat. Te parametry są takie same jak w kwietniu 2019 r. Jeżeli chodzi o dynamikę, pozostawiliście PKB na poziomie 3,7% PKB. Bardzo się cieszymy, będziemy się rozwijać całkiem przyzwoicie. Konsumpcja będzie nadal przyzwoita, ona zresztą napędza dynamikę PKB od kilku lat, wszystko w porządku. Ale coś z tym VAT-em jest nie tak, panie ministrze. Mówił pan o uszczelnieniu, ale coś wam siadło.

    (Poseł Henryk Kowalczyk: 7 miliardów więcej niż wy. To co siadło?)

    Jeśli jest inaczej, to proszę, niech minister finansów powie, dlaczego między wrześniem a grudniem obniżył przewidywane wykonanie VAT-u z 2019 r. o 3,5 mld zł. To spowodowało, że musiał też obniżyć o 3,6 mld zł wykonanie VAT-u, który planowaliście wziąć we wrześniu. Już w grudniu wiedzieliście, że weźmiecie mniej VAT-u. Ale to nie koniec, bo wprowadziliście tam rzecz przedziwną. To VAT na 2019 r., który naprawdę zebraliście. Dynamika przyrostu była 4-procentowa. To znaczy, że luka wam się powiększyła. Gdzie jest poseł Horała? Zamiast budować lotniska, niech się zajmie luką VAT, bo w 2019 r. wam się powiększyła. W ogóle nie zwracacie na to uwagi i na 2020 r. zaplanowaliście, że mimo mniejszej dynamiki przyrostu VAT-u w 2019 r., dynamika w 2020 r. będzie dwa razy większa. VAT będzie większy, dynamika wzrośnie o 8%. Jak chcecie to zrobić, jak PKB, sami to zaplanowaliście, będzie troszeczkę mniej rosło?

    Myślę, że blady strach powinien paść na przedsiębiorców, bo takie listy, jakie były wysłane do dyrektorów izb skarbowych, żeby strzyc bardzo blisko skóry przedsiębiorców, wysłaliście chyba 6 grudnia w tamtym roku. Takich listów chyba będzie dużo więcej. Malowanie trawy na zielono to nie tylko wyprowadzanie pieniędzy poza budżet, to także wyprowadzanie ich trochę dalej poza stabilizującą regułę wydatkową. Jak zmieniliśmy progi, to wprowadziliśmy regułę, którą wy niszczycie i rozmontowujecie.

    Tak naprawdę trzynastą emeryturę znowu będzie wypłacał Fundusz Solidarności.

    Panie Ministrze Robaczyński! W gruncie rzeczy... Tak, bo pan odpowiada za budżet. W gruncie rzeczy proponuję, żeby tę tzw. trzynastą emeryturę wypłacała Polska Akademia Nauk. Ona też jest poza stabilizującą regułą wydatkową, to właściwie co za różnica? Myślę, że chodziło w gruncie rzeczy o to: nieważne, kto co komu da, byleby tego nie widzieć w budżecie.

    O stabilizującej regule i o tym, co z nią robicie, powie więcej prof. Rosati, o podatkach - pan poseł Janusz Cichoń. Ale kolejny parametr makroekonomiczny, który powinien być dla ministra finansów ważny, to inflacja. Tu cały świat skorygował w górę. GUS podał: 3,4% w grudniu. A co wy robicie? Trzymacie się 2,5%, bo zawsze można przytulić kolejne 2 mld albo więcej dochodu. Przecież jak każdy Kowalski pójdzie do sklepu, zostawi więcej VAT-u.

    I na koniec kilka cudów nad Wisłą, które się stały właśnie w grudniu. Otóż cudownie wam się rozmnożyły dochody. Niektóre spadły z nieba, a raczej z sufitu. Na przykład partyjny kolega z Narodowego Banku Polskiego, prezes Glapiński, dał wam w prezencie 7,2 mld zł.

    (Poseł Jerzy Materna: To źle?)

    Może byłoby dobrze, panie pośle, gdyby nie to, że po pierwsze, nikt nie wie, czy ten zysk będzie, po drugie, nikt nie wie, jaki będzie, a po trzecie, Rada Polityki Pieniężnej musiała zmienić zasady, żeby można było wam ten zysk wypłacić, bo nie powinien być wypłacany w tym roku. Ale to jest zasada i standard prezesów NBP-u z PiS-u, którzy pomagają swoim rządom.

    Jest taki zapis w ustawie budżetowej, który nazywa się: schematy transgraniczne. Pan minister Kowalczyk zrobił poważną minę, chyba wie, co to znaczy. Panie ministrze, niech pan nam wytłumaczy, jak to możliwe, że we wrześniu myśleliście, że z tego uszczelnienia, jeśli chodzi o te schematy transgraniczne, będziecie mieli 700 mln, a w grudniu macie 1600 mln?

    No i akcyza na cukier i akcyza na małpki. Tu się nie mogli dogadać minister zdrowia z ministrem finansów. Minister zdrowia stwierdził, że jak wprowadzimy ten podatek, to ludzie nie będą jedli tych bardzo niedobrych, niezdrowych specyfików. Minister finansów myślał inaczej, bo sobie zapisał w budżecie prawie 3 mld zł z tychże.

    I na koniec, niestety, oprócz tych liczb z sufitu, które odnoszą się do dochodów, mamy też kilka twardych liczb, które dotyczą wydatków, i tu już nie jest tak dobrze. Otóż paradoks nieudolnych rządów PiS-u polega na tym, że na oświatę i na zdrowie wydajecie mniej, niż my wydawaliśmy, niż ten opluwany przez was rząd PO-PSL.

    (Poseł Henryk Kowalczyk: To ciekawe.)

    Tak, dokładnie tak. Panie ministrze, już panu mówię. Część oświatowa subwencji przekazywanej samorządom w relacji do PKB za waszych czasów jest niższa. W 2015 r. stanowiła ona 2,24% PKB, w 2020 r. to ma być tylko 2,1% PKB. To jakość edukacji będzie wyższa czy niższa, panie ministrze?

    (Poseł Henryk Kowalczyk: A może kwotę pani poda?)

    Podobnie jest ze zdrowiem.

    (Głos z sali: PKB jest wyższe.)

    Na zdrowie z budżetu państwa - nie mówię o NFZ, bo składka była, jest i będzie - przekazaliśmy 0,51% PKB. Strasznie mało. A ile wy chcecie przekazać w roku 2020? 0,49%. Jak wam nie wstyd?

    Tak są finansowane usługi publiczne w państwie rządzonym przez PiS. Uwaga - budżet 2020 r. to budżet dla bogaczy. Trzeba mieć pieniądze, żeby zapłacić prywatnie za lekarza, za edukację dzieci, żeby było was stać na zakupy, coraz droższe. Biedny człowiek będzie miał coraz gorzej. Najgorzej będzie miał emeryt i on będzie coraz dotkliwiej odczuwał swoje ubóstwo, które - uwaga na koniec - w czasie tego miodem i mlekiem płynącego czasu rządów PiS-u niestety rośnie. Ubóstwo w Polsce rośnie, a w naszych czasach malało. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.