Zgłoś uwagi

Poseł Mirosław Maliszewski - Wystąpienie z dnia 19 grudnia 2019 roku.

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
1 wyświetleń
0

Stenogram

21. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (druk nr 63).

Poseł Mirosław Maliszewski:

    Panie Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Może ta ustawa nie jest napisana na kolanie, ponieważ jak wiemy, ten projekt od kilku miesięcy poddawany był uzgodnieniom, natomiast wydaje się, że czas, jaki został dany nam, posłom, na to, aby precyzyjnie temu projektowi się przyjrzeć, by go przeanalizować, a zwłaszcza przeanalizować rozporządzenia i dyrektywy Unii Europejskiej, które tą ustawą implementujemy do prawa krajowego, jest zbyt krótki. Można bowiem powiedzieć, że dzisiaj rano dowiedzieliśmy się o tym, że ta ustawa będzie procedowana, a niewiele wcześniej projekt został złożony do marszałka Sejmu.

    Skoro jednak ten projekt jest, to trzeba mu się przyjrzeć. Oczywiście popieram pomysł, aby zajęła się nim specjalna podkomisja i by przeanalizować to, co jest zapisane, w kontekście tego, co jest wymagane prawem Unii Europejskiej, bo często zdarza się tak, że wskutek nadgorliwości urzędników, polityków wykracza się poza to, co narzuca Unia Europejska, a nie ma potrzeby stosować zbyt dużej represyjności do uczestników obrotu materiałem siewnym, środkami ochrony roślin czy żywnością. Mimo dzisiejszej pory obradowania w Sejmie nad tą ustawą, trzeba stwierdzić, że Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, której dotyczy ta ustawa, ma ogromne znaczenie nie tylko dla konsumentów, odbiorców finalnych produktów żywnościowych, ale także dla tych, którzy je wytwarzają. Inspekcja jest odpowiedzialna m.in. za nadzorowanie jakości importu żywności do Polski.

    Mamy prawo przypuszczać, i dowodów na to jest co niemiara, że żywność z wielu krajów świata, która trafia do Polski, nie jest poddawana tak rygorystycznym kontrolom, rygorystycznym badaniom, jakim jest poddawana żywność wytwarzana przez polskich rolników, chociażby oferowana w ramach eksportu do innych krajów czy obrotu wewnętrznego. To jest niezrozumiałe. My jako klub wielokrotnie wnosiliśmy, także na forum Unii Europejskiej, o to, aby negocjacje, które toczą się między Komisją Europejską a innymi krajami świata z zakresie obrotu produktami rolnymi, były partnerskie, tak aby Komisja Europejska potrafiła narzucić producentom żywności w innych krajach te same rygory, jakie narzuca producentom wewnątrzunijnym, czyli swoim rolnikom. Często tak nie jest.

    Ustawa dotyka też obrotu materiałem siewnym. Niewiele zmienia w stosunku do istniejących przepisów. Dotyczy także obrotu środkami ochrony roślin. To jest bardzo ważne i interesujące zadanie, dlatego że, wracając do spraw importu, bardzo często zdarza się tak, że żywność w krajach, które są dużymi jej dostawcami do Polski - chociażby na Ukrainie, która od niedawna, od 2 lat, jest objęta klauzulą dużego uprzywilejowania w zakresie importu do obszaru celnego Unii Europejskiej produktów żywnościowych - jest wytwarzana z zastosowaniem preparatów, środków chemicznych, które w Polsce i w Europie nie są dopuszczone do stosowania. A więc tu kłaniałoby się to, aby inspekcja precyzyjnie tym się zajęła.

    Wreszcie w sprawach eksportu polskiej żywności na zewnątrz również ma ona ogromne zadania, bo wiele krajów zażyczyło sobie, aby produkty, które trafiają na ich rynek, były badane pod względem jakościowym przez inspekcję. I dlatego słowa, które przed chwilą były wypowiedziane przez pana ministra, budzą pewien niepokój, bo mówi się o tym, a tego dotyczy zasadnicza zmiana prawa krajowego w zakresie działania inspekcji, że będzie wprowadzona oszczędność w zakresie funkcjonowania laboratoriów i zmniejszy się kwota ich finansowania z bodajże 27 mln, jeśli dobrze usłyszałem, do 9 mln, a więc jest to trzykrotna oszczędność. I tu jest obawa, czy nie będzie to zrobione kosztem zmniejszenia liczby laboratoriów, czy nie będzie to zrobione kosztem ich likwidacji. Poseł Jarosław Rzepa prosił, by zapytać, czy nie będzie zlikwidowane np. laboratorium w Koszalinie, które jest niezmiernie istotne w sferze importu drogą morską. Czy ta oszczędność nie będzie powodowała tego, że pojawi się zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa Polaków z tego powodu, że to, co wpływa do Polski, nie będzie poddawane precyzyjnej kontroli?

    Wreszcie, inspekcja ma za zadanie badać legalność - przed chwilą była o tym mowa - importowanych środków ochrony roślin i poprawność w tym zakresie. Jak wiemy, jest tu duża szara strefa. Wiele preparatów ze względu na koszt jest importowanych z Europy Wschodniej. Odbywa się to poza rynkiem oficjalnym. Nie widzimy tu szczególnej aktywności PIORiN w zakresie kontrolowania tego importu. Te preparaty trafiają do polskich rolników, bardzo często są stosowane nieświadomie i stanowią ogromne zagrożenie.

    A więc na dzień dzisiejszy nasz klub nie widzi większego problemu, większych zagrożeń w związku z tym projektem poza kwestią finansowania laboratoriów i dlatego (Dzwonek) ostateczne stanowisko zajmiemy po dokonaniu analizy na posiedzeniach komisji rolnictwa i analizy szczegółowej w podkomisjach.

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.